Partnerzy portalu
Piekarze i cukiernicy biją na alarm. Bankructwa albo chleb po 12 zł Piekarze są przerażeni obecną sytuacją. Mówią o „gigantycznych stratach” i „co tydzień wyższych cenach”; fot. unsplash

Piekarze i cukiernicy biją na alarm. Bankructwa albo chleb po 12 zł

Autor: oprac. AW Data: 23 września 2022 10:24

Na naszych oczach mogą umrzeć największe rzemieślnicze piekarnie i cukiernie. Jeżeli nie nadejdzie opamiętanie i apele tego sektora gospodarki nie zostaną wysłuchane albo przed nami spektakularne i bolesne dla społeczeństwa bankructwa albo chleb po 12 złotych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Piekarze w desperacji. „Wzrost rachunków  947% w porównaniu z marcem 2022”

– Na naszych oczach mogą umrzeć największe rzemieślnicze piekarnie i cukiernie. Jeżeli nie nadejdzie opamiętanie i apele tego sektora gospodarki nie zostaną wysłuchane albo przed nami spektakularne i bolesne dla społeczeństwa bankructwa albo chleb po 12 złotych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

 

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl

Astronomiczne rachunki i ceny surowców

To odpowiedź na serię rozmów, które Izba przeprowadziła z zachodniopomorskimi piekarzami i cukiernikami. Wielu z nich mówi o astronomicznych rachunkach za gaz i prąd, galopujących cenach surowców czy powolnym odpływie klientów, którzy przysłowiową „kawę i ciastko” zaczynają traktować jako towar premium.

– Apelujemy o szybkie działanie. Piekarze mają apel, by uczynić ich zawód pracą chronioną. Pozwoliłoby to na zatrzymanie galopady cen mediów w ich firmach, a co za tym idzie na przetrwanie – mówi Hanna Mojsiuk.

Piekarze przerażeni są obecną sytuacją. Mówią o „gigantycznych stratach” i „co tydzień wyższych cenach”

Wiesław Żelek prowadzi piekarnie między innymi w Kamieniu Pomorskim. To jeden z największych zakładów piekarniczych w regionie. W opinii przedsiębiorcy sytuacja całego sektora jest dramatyczna.

Piekarnictwo znalazło się na wirażu i część zakładów nie jest w stanie dać sobie rady. Jeżeli jest to sprzedaż, gdzie piekarz ma swoje sklepy to jest w stanie jeszcze sobie poradzić, choć wymaga to przerzucenia cen na klienta. Jeżeli jednak piekarz dostarcza pieczywo do sklepów detalicznych, hoteli czy do sieciówek to tutaj sprzedaż wymaga negocjacji, a te niestety się nie udają, bo np. przedszkola czy hotele po prostu nie są w stanie z tygodnia na tydzień zgadzać się na wyższe ceny, a niestety nam piekarzom tak się ceny podnosi – mówi Wiesław Żelek. – Wymusza się na dostawcach jak najniższe ceny, a w tym momencie oznacza to gigantyczne straty. Od czerwca walczę z niektórymi sklepami o podwyższenie cen i nic się nie dzieje

Wiesław Żelek, właściciel piekarni

  - Od maja wzrosła cena gazu o 760%. W sierpniu kolejne ciosy. Wzrost w porównaniu z marcem do 947%. To są niewyobrażalne koszty. Ile musiałaby kosztować bułka, drożdżówka czy chleb? 10 złotych? 12 złotych? Przerzucenie się z gazu na olej opałowy to inwestycja w miliony złotych, bo nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Znaleźliśmy się w katastroficznej sytuacji, a na horyzoncie nie ma panaceum na naszą sytuację. Jesteśmy chyba poza przemysłem najbardziej energochłonną branża – mówi Wiesław Żelek.

  Andrzej Wojciechowski, szczeciński piekarz wiosną otrzymał rachunki o 1000% wyższe w porównaniu z rokiem 2021. Jak mówi zmienił dostawcę energii, ale i tak musi spłacać w ratach gigantyczne zobowiązania. Sytuację nazywa przytłaczającą.

 Domagamy się uznania naszego zawodu za taki, który podlega ochronie. To pomogłoby nam zatrzymać galopujące koszty energii i moglibyśmy starać się o rekompensaty. Inaczej czarno widzę naszą przyszłość. W Szczecinie zostało już tylko dziewięć piekarni rzemieślniczych

Andrzej Wojciechowski, właściciel piekarni

Cukiernicy w kryzysie

W podobnym kryzysie znajduje się sektor cukierniczy. Wzrost cen mąki, jajek czy cukru dotkliwie odbija się na cenach. Przedsiębiorcy przyznają, że w momencie wzrostu cen cukru jeździli do Niemiec, by tam kupować cukier od polskich producentów. Był wówczas zdecydowanie tańszy. Inny problem tej branży to odpływ klientów. Ci, widząc pączka za 6 złotych czy kawałek tortu za 17 złotych, zaczęli traktować łakocie jak produkty luksusowe.

Sytuacja jest gorsza niż w czasie pandemii COVID-19.  Ceny wszystkiego rosną z tygodnia na tydzień. Nie ma żadnej możliwości zaplanowania budżetu nawet miesiąc czy dwa miesiące do przodu. To wiąże się z tym, że ceny rosną, a to nie jest dobrze przyjmowane przez klientów. Kawiarnia nie jest produktem pierwszej potrzeby i obawiamy się, że każde gospodarstwo domowe najpierw będzie rezygnować z przyjemności. Spadek klientów już jest odczuwalny

Magdalena Kasjaniuk

Trzeba bronić chleba

Północna Izba Gospodarcza kolejny raz apeluje o obronę chleba i rzemieślników. Nasze apele dotychczas odbijały się szerokim echem w mediach, ale nie szły za tym niestety – poza deklaracjami rządzących – żadne realne działania.

– Rząd RP musi zwrócić uwagę na sytuację piekarzy i pochylić się na ich losem. Inaczej niebawem padnie sektor gospodarki, który szczyci się ogromną tradycją, pieczołowitością i szacunkiem społecznym. Polski, tradycyjny chleb to jest nasza duma. Niestety niebawem piekarze po prostu będą zamykać działalność. W ostatnim roku takich upadłości było kilka. Każda mała piekarnia, która się zamyka to wielka strata dla społeczeństwa i tradycji gospodarczej naszego kraju – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Izby.

 Apelujemy o zamrożenie cen prądu dla piekarni i cukierni rzemieślniczych. Musi to nastąpić natychmiast

Hanna Mojsiuk,  Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz