Partnerzy portalu
100 dni lockdownu. Gastronomia bez tlenu 100 dni lockdownu. Gastronomia bez tlenu; fot. shutterstock

100 dni lockdownu. Gastronomia bez tlenu

Autor: PropertyNews Data: 12 stycznia 2021 14:26

100 dni – tyle minie ostatniego dnia stycznia od chwili, gdy gastronomia wróciła do trybu zamkniętego – dania mogą być serwowane tylko na wynos lub z dowodem. Część restauratorów postanowiła walczyć, część zawiesiła swoją działalność. Każdy tydzień walki pogłębia jednak przekonanie, że biznesu może nie dać się uratować.

Jak mówią specjaliści z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska upadło już wiele restauracji, a inne szykują się do restrukturyzacji.

  - Nigdy wcześniej w naszej działalności nie otrzymywaliśmy tylu pytań o możliwość sprzedaży lub odstąpienia restauracji, klubu czy kawiarni. Pojawiają się także hotele i pensjonaty. To doskonały obraz tego, że branże zamknięte 24 października nie mają już powietrza, duszą się, upadają, bo nie dość, że brakuje jasnego wsparcia gwarantującego im dalsze funkcjonowanie, tak powstaje wrażenie, że ten lockdown się nigdy nie skończy. Przedsiębiorcy tracą siłę do walki. Gastronomia to bardzo ryzykowny rodzaj działalności. Widzimy, że skala bankructw jest duża i upadają naprawdę silne marki – mówi Katarzyna Michalska z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

– Upadają restauracje, ale przecież kawiarnie, lodziarnie, bary, cocktail bary również nie mają szans na generowanie jakiegokolwiek przychodu. Spotykamy się z głosami, że prowadzenie lokalu na wynosi to „działanie na przetrwanie”. Nie ma z tego zysków, a prowizje dla firm dowożących jedzenie to nawet 30 proc. marży całego posiłku. Gastronomia znalazła się w potrzasku – mówi Katarzyna Michalska.

Czy możliwa jest restrukturyzacja lokalu gastronomicznego? W tak kryzysowej sytuacji jak obecnie wiele firm decyduje się na zwolnienia pracowników lub dynamiczne przejście w tryb dowozowy. To daje perspektywę przetrwania, ale nie zawsze jest receptą na sukces.

– Doradzamy naszym przedsiębiorcom zawsze walkę o klientów. Rozpoczęcie przygotowania cateringu, obiady domowe, dania gotowe zapakowane do domu, poszerzenie oferty lub jej dywersyfikację. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie zawsze jest to możliwe. Sytuacja gastronomii jest bardzo trudna i tylko konkretne wsparcie może ochronić restauracje i kawiarnie przed upadkiem – mówi Filip Kiżuk.

– Przedłużenie lockdownu do końca miesiąca poskutkuje pewnie kolejnymi bankructwami. Najgorsze jest zdanie z poniedziałku, gdzie Minister Zdrowia powiedział wprost, by nie spodziewać się dużych poluzowań w gospodarce w lutym. Trudno o optymizm w takiej sytuacji – mówi Filip Kiżuk.

 

 

SŁOWA KLUCZOWE

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz