Partner portalu
Artur Jarczyński o zamknięciu Shipudei Berek: zostaliśmy wyrzuceni z lokalu Artur Jarczyński o zamknięciu Shipudei Berek: zostaliśmy wyrzuceni z lokalu, fot. materiały prasowe

Artur Jarczyński o zamknięciu Shipudei Berek: zostaliśmy wyrzuceni z lokalu

Nie ma już restauracji Berek. Właściciel budynku przy Jasnej 24 wypowiedział umowę najmu restauracji i kazał jej się wyprowadzić w ciągu 3 dni. O zamknięciu Shipudei Berek mówi Artur Jarczyński, właściciel restauracji.

Autor: horecatrends.pl/informacja prasowa Data: 10 czerwca 2020 16:24

Z początkiem czerwca restauracja na swojej oficjalnej stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych poinformowała o zakończeniu działalności. O tym, jaką popularnością się cieszyła, świadczy fakt, że na facebooku w ciągu kilkunastu godzin, otrzymała od wielbicieli 1000 lajków, a pod informacją o zamknięciu pojawiło się kilkaset komentarzy fanów, którzy wyrażali swoje ubolewanie i żal. „Ogromna strata dla Warszawy – traci restaurację pełną niezwykłych smaków”, „Szkoda. Jedno z ciekawszych miejsc na kulinarnej mapie”, „Najlepsze śniadania i lunche, najlepsze kiszonki, super obsługa. Zawsze cierpliwie czekałam w kolejce do wejścia, bo nagroda była tego warta”, „Specjalnie dla Was jeździliśmy przez pół Polski". 

Shipudei Berek był pierwszą restauracją z kuchnią izraelską w Warszawie. Jej menu stworzył szef kuchni Ofir Vidavsky, który ma polskie korzenie, a wcześniej szefował sławnej restauracji Branja w Tel Avivie. Berek słynął również z Muzeum Fermentacji dr Fishera, czyli izraelskich i polskich kiszonek, przygotowywanych według receptur znanego na całym świecie miłośnika pikli dr Rafiego Fishera. Był miejscem spotkań, krzewienia kultury bliskiego wschodu, budowania zgody, szacunku i tolerancji.  

– Berek znika z mapy Warszawy, ponieważ zostaliśmy wyrzuceni z lokalu. Kiedy wprowadzono zakaz prowadzenia działalności gastronomicznej, wysłaliśmy list do właściciela, z informacją, że jesteśmy zmuszeni zawiesić działalność, a co za tym idzie, także płacenie czynszu. 14 maja otrzymaliśmy pismo wypowiadające nam umowę najmu w trybie natychmiastowym oraz żądanie opuszczenia lokalu w ciągu 3 dni. Nie próbowano z nami rozmawiać, negocjować i porozumieć się w jakikolwiek sposób. Nie udzielono nam przewidzianego umową 30 dniowego okresu do uregulowania należności. Restauracje w centrach handlowych zostały zwolnione z opłat czynszu, miasto również udzieliło 100 proc zniżki lokalom komunalnym, wielu prywatnych właścicieli dało najemcom zniżki.  Elastyczność to termin, który stał się biznesowym zaklęciem w czasie pandemii, niestety nie w przypadku firmy od której wynajmowaliśmy lokal – mówi Artur Jarczyński, właściciel restauracji Shipudei Berek.

– Jestem na rynku gastronomicznym od 30 lat. Bywały już trudne lata, jak np. kryzys 2008 – 2010, ale nigdy nie było tak, że lokale gastronomiczne były zamknięte przez wiele tygodni, a obroty spadły do zera. To sytuacja wyjątkowa. Od 30 lat prowadzę restauracje, zawsze wszystkie zobowiązania regulują w 100 % terminowo, nie tylko czynsze.   Myślę, że Covid nie jest największym zagrożeniem, groźne jest to, jak siebie nawzajem traktujemy, zarówno w biznesie, jak w życiu prywatnym. Na to nie ma żadnego lekarstwa – dodaje Jarczyński. 

– Shipudei Berek mam w sercu, ale jeszcze nie wiem, czy powróci. Jestem rozgoryczony postawą właścicieli budynku. W dzisiejszych czasach trudno cokolwiek planować. Wierzę, że będzie dobrze – podsumowuje Artur Jarczyński.  

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz

komentarze

  • Ben

    Artykuł nieco tendencyjny. Nie sądzę, aby była to bezposrednia przyczyna zamknięcia lokalu. Pan Artur jest przecież właścicielem kilku znanych knajp w Wawie (Bazyliszek, Szwejk..) i raczej ma przygotowane plany "B" na różne sytuacje biznesowe.
  • Rth

    Widać tu czyste podejście biznesowe. Brak pomocy ze swojej strony, to co lokal zarobił przez lata zostaje w kieszeni. Można pobiadolić medialnie
  • Gość

    Rekin warszawskiego rynku gastronomii, po miesiącu zamknięcia, bez próby ratowania chociażby daniami na wynos, własnego biznesu oświadcza, że nie będzie płacił i dziwi się, że zarządca lokalu nie negocjuje z nim? Przepraszam, ale czy to nie jest kpina z czytelnika?
  • Gość

    Bardzo lubiłam Wasza restaurację jednak postawy nie rozumiem. Przez lata restauracja zarobiła krocie patrząc na ilość odwiedzających ja osób i właściciel nie był przygotowany na ewentualny kryzys? Przecież wiele restauracji na czas zamknięcia wdrożyło plan B jedzenie na wynos. Bardzo jednostronny artykuł, wręcz wymuszający postawy by to wynajmujący lokal pokrył koszty przedsiębiorcy. Przedsiębiorca prowadząc działalność bierze na siebie ryzyko takiej właśnie sytuacji.
  • Gość

    Zapraszamy do Gdańska.
    Tutaj szanujemy przedsiębiorców
  • Mario

    żałuje że restauracja została zamknięta, często w niej bywałem. Ale patrząc od innej strony jak to jest mozliwe że z tak obleganej restauracji właściciel nie odłożył pieniędzy na czarną godzinę. Od razu pierwszy miesiąc zamknięcia i info do firmy wynajmującej, nie zarabiamy to nie będziemy płacili czynszu. Biznes prowadzi się na swoje ryzyko i odpowiedzialność. Jak się ma słabe miesiące to się dokłada po to by w dobrych zarabiać.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.