Partnerzy portalu
Błażejewski: Restaurator to przedsiębiorca jak każdy inny Restaurator to przedsiębiorca jak każdy inny, powinien mieć chociażby podstawową wiedzę na temat podatków i form zatrudnienia. Fot. Shutterstock

Błażejewski: Restaurator to przedsiębiorca jak każdy inny

- Restauracja nie składa się wyłącznie z kuchni i gości, składa się z wielu innych rzeczy, które w końcowym rozliczeniu dają wynik finansowy, który mówi nam, ile zarobiliśmy i czy warto ten biznes dalej prowadzić, czy nie - mówi Łukasz B. Błażejewski, dyrektor generalny 7 Street Bar & Grill oraz Meet & Fit - Slow Food.

Autor: Katarzyna Gubała Data: 18 lutego 2022 10:20

Horecatrends: Po ogłoszeniu obniżenia od 1 lutego stawek VAT do 0% na produkty spożywcze i do 5% na energię elektryczną i cieplną przez fora związane z gastronomią przeszła fala przeróżnych pytań i opinii na ten temat. Z wielu wynikało, że wiele osób nie ma pojęcia o tym, co to jest VAT, jakie zmiany zachodzą, czy są dla nich korzystne, czy nie. Czy gastronomia wie, co to jest VAT?

Łukasz B. Błażejewski: Sądząc po tych wypowiedziach osób prowadzących restauracje, wiele z nich nie wie, jaki to będzie miało wpływ na ich biznes. Ale gastronomia nie jest w tym odosobniona - wydaje mi się, że wiele osób w tym kraju wie tylko, że VAT to jest jakiś podatek, który się płaci, a nie wie jak go rozliczać, jak ważne jest branie faktur na wszystko. Bywa, że osoby prowadzące gastronomię chwalą się, że kupują towary taniej - bez faktury od lokalnych dostawców, ale kupując towar bez faktury, kupują de facto towar droższy. Zapominają lub nie wiedzą o tym, że wartość comiesięcznego naliczonego VAT byłaby mniejsza, gdyby dostawali fakturę od tych przedsiębiorców. Że może 10 stycznia zapłacą mniej, ale 20 lutego zapłacą więcej w podatkach.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Czy można zatem prowadzić gastronomię nie wiedząc, co jest VAT, nie znając się na podatkach, nie śledząc zmian w tej dziedzinie? Zdarza się, że ktoś świetnie gotuje i otwiera knajpkę z takim zamysłem, że nie musi się na tym znać - będzie zanosił faktury do księgowej.

Restaurator to przedsiębiorca jak każdy inny - czy to producent stali w setkach ton, czy sprzedawca paliwa na stacji benzynowej. Jeżeli zajmuje się tylko dostarczaniem faktur do księgowej, a ona te faktury księguje i nic poza tym, to owszem firma będzie się toczyła. Wiele osób po prostu tak robi. Zanosi faktury do księgowej, a ona je agreguje zgodnie z przepisami, wskazując kwoty podatków, które powinien zapłacić - i tak z miesiąca na miesiąc.  

Moim zdaniem każdy przedsiębiorca - również restaurator - powinien mieć podstawową wiedzę na temat funkcjonowania podatków, rozliczania podatków, ale również zatrudnienia pracowników - form zatrudnienia, kosztów zatrudnienia i zobowiązań z nimi związanych. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że tak, jak kupując produkty bez faktury, tak zatrudniając pracowników ''na czarno'' czy na jakiś hybrydowych metodach też ponosi dodatkowe koszty poza tymi, które płaci ''do ręki''. Bo jeżeli nie ma pokrycia w umowach o pracę i przelewach do pracowników ozusowanych, to zapłaci od tego podatek dochodowy, a dodatkowo Polski Ład wprowadza składkę zdrowotną w wysokości 4,5 proc. od dochodu.

Jak to powinno wyglądać: restaurator ma wolny dzień od pracy np. poniedziałek i wtedy przegląda aktualne wiadomości, przepisy, prasę branżową?

Branie wolnego na te czynności jest nierealne. Do obowiązków restauratora powinno należeć edukowanie się w czasie pracy. Tak jak za każdym razem sprawdza cenniki, czyli co i za ile zamówi - nie robi tego w czasie wolnym od pracy, ale w czasie wolnym od zadań związanych z bieżącą funkcjonowaniem gość-kuchnia. Restauracja nie składa się tylko z kuchni i gości,  składa się z wielu innych rzeczy, które w końcowym rozliczeniu dają wynik finansowy, który mówi nam, ile zarobiliśmy i czy warto ten biznes dalej prowadzić, czy nie.

To jest praca własna z tymi wskaźnikami albo należy przeznaczyć większe pieniądze niż kilkaset złotych na biuro księgowe - na biuro doradczo-podatkowe, które na podstawie przepływów finansowych faktur, struktury sprzedaży, tego jak i w jakim otoczeniu nasza firma funkcjonuje - doradzi nam, jakie formy sprzedaży będą najkorzystniejsze. Przykład: stałym elementem sieci fast foodów jest zestaw, który składa się z dodatku skrobiowego np. frytek oraz napoju. Frytki i napój mają inny VAT. Jeśli jest nieświadomy tego, wprowadza wtedy frytki za 5 zł i napój za 5 zł. W takiej konfiguracji VAT będzie do zapłaty od napoju, bo będzie wynosił on nie 8% a 23%.

Biuro doradcze wychwyci takie elementy i doradzi mu, że w takim zestawie napój nie powinien kosztować 5 zł, tylko np. 3 zł a frytki 7 zł. To jest legalna optymalizacja. Przedsiębiorca podejmuje decyzję, że jeśli klient kupuje frytki, to sprzedaje mu napój za 3 zł a nie za 5 zł czy więcej. Jeśli restaurator takich zestawów sprzedaje w miesiącu 1000 albo 10 000, to kwoty robią się już znaczące.  To są niuanse, wydawałoby się, że drobne rzeczy, ale w każdym biznesie jest ich mnóstwo. Biuro doradczo-podatkowe mogłoby to wychwycić. Oczywiście przy rozpoczęciu pracy z takim biurem  powinna zostać przeprowadzona pełna analiza tego: co, komu i jak sprzedajemy, jakie mamy terminy płatności i wiele innych rzeczy. Uważam, że każdy przedsiębiorca powinien raz na jakiś czas korzystać takich z usług takiego biura, a nie tylko z agregowania faktur. Jeden z banków oferuje usługę podstawowej księgowości dla firm, w której wysyła się faktury i już, ale wnioski na temat tego, jak najefektywniej prowadzić biznes - to już efekt pracy ludzi, którzy rozmawiają a nie algorytmów.

Dziękujemy za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz