Blisko 30 proc. lokali gastronomicznych może nie przetrwać kryzysu



www.horecatrends.pl/ informacja prasowa - 09 grudnia 2020 14:20


Pandemia COVID-19 okazała się poważnym wyzwaniem dla branży gastronomicznej, zatrudniającej jeszcze na początku 2020 roku około 1 miliona pracowników i generującej przychody na poziomie ok. 37 mld złotych. Eksperci szacują, że w wielu lokalach zyski spadły nawet o 90%, a blisko 30% lokali gastronomicznych może nie przetrwać kryzysu i na stałe zniknie z kulinarnej mapy Polski.

Determinacja polskich przedsiębiorców jest ogromna, o czym świadczą liczne przykłady solidarności i współdziałania. Zawiązały się nowe inicjatywy – takie jak Sztab Kryzysowy Polskiej Gastronomii w ramach Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej – oraz oddolne akcje m.in. na portalach społecznościowych, wspierające zamawianie jedzenia na wynos.

Zobacz również: #GoGastro! Wspierajmy sektor cierpiący wskutek pandemii COVID-19

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

 

Czy to wystarczy, aby branża gastronomiczna przetrwała najcięższy od lat kryzys? 

Październikowa decyzja rządu o ponownym zawieszeniu działalności barów i restauracji z powodu epidemii COVID-19 pogłębia spadek przychodów. Większość lokali już przed wprowadzeniem obostrzeń odczuwała obniżenie obrotów. Jedną z oczywistych konsekwencji tak drastycznych zmian jest skala zwolnień w branży. Jeśli sytuacja nie powróci szybko do stanu sprzed pojawienia się koronawirusa, kolejnym nieuniknionym etapem będzie bankructwo sporej części lokali. Nie tylko ekonomiści, ale także psychologowie i socjologowie alarmują, że niezbędne będą działania zachęcające klientów do powrotu do ulubionych barów i restauracji oraz częstszego wychodzenia z domu. Nawet jeśli lokale gastronomiczne zostaną ponownie całkowicie otwarte, to strach przed wychodzeniem z domu i puste ulice mogą z nami zostać na dłużej.

Według GUS jeszcze w 2018 r. w kraju istniało 69,8 tys. placówek gastronomicznych, z czego 27,6% stanowiły bary, a 28,2% restauracje. Przychody całej branży szacowano na koniec 2018 roku na ok. 43 mld złotych. Według szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, zamknięcie stacjonarnych punktów gastronomicznych spowodowało spadek obrotów branży o 80-90 proc. Tylko część z nich mogła przestawić się na dowóz lub sprzedaż dań na wynos. Pozostałe zostały zmuszone do zawieszenia lub całkowitego zaprzestania działalności. Te, które jeszcze funkcjonują, najczęściej wskazują wśród barier w prowadzeniu biznesu niepewność dotyczącą ogólnej sytuacji gospodarczej.

Potwierdzają to dane rynku udostępnione przez firmę Dotykačka, producenta systemu kasowego online, która wśród swoich klientów z branży gastronomicznej zaobserwowała spadek obrotów o 59% w marcu, a w listopadzie o 30%.

Sytuacja wygląda jeszcze poważniej, jeśli przyjrzymy się całej branży HoReCa (gastronomia, firmy cateringowe, hotele oraz pensjonaty), która odnotowała spadki dochodów sięgające nawet 80% w pierwszym okresie zamknięcia gospodarki. W okresie wakacyjnym udało się częściowo odrobić straty – branża zanotowała wówczas wzrost o ponad 30% - po czym nastąpił ponowny spadek o 46% w  połowie listopada, gdy został ogłoszony drugi lockdown.

Organicznie swobody działalności lokali gastronomicznych nie pozostało bez wpływu na firmy pośrednio z branżą związane, które skupiły się na opracowaniu rozwiązań realnie wspierających działanie biznesów w trudnych warunkach pandemii. Duża część użytkowników systemu kasowego Dotykačka rekrutuje się właśnie spośród małych i średnich firm działających w branży HoReCa. 

W październiku zawiązał się Sztab Kryzysowy Polskiej Gastronomii, którego celem jest wypracowanie wspólnie ze stroną rządową rozwiązań funkcjonowania branży gastronomicznej w czasie pandemii na zdrowych zasadach ekonomicznych, z zachowaniem bezpieczeństwa sanitarnego. Przystąpili do niego przedstawiciele organizacji i dostawców gastronomicznych w Polsce, którzy wspólnie opracowali postulaty wraz z konkretnymi wyliczeniami i propozycjami kierowanymi do Premiera, za pośrednictwem Ministerstwa Rozwoju.

Na początku grudnia Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ogłosiła, że branża może liczyć na ok. 2 mld zł pomocy rządowej dla przedsiębiorców w postaci jednorazowych wypłat postojowego, zwolnień ze składek ZUS za listopad oraz 5 tys. bezzwrotnej pożyczki dla mikrofirm. Czy to wystarczy? Branża protestuje i chce wdrożenia planu na kolejne pół roku. Procedowanie rozwiązań legislacyjnych jest nadal w toku.

– Uczestniczę, jako Sekretarz Generalny IGGP, w procesie legislacyjnym od momentu kiedy projekt ustawy Tarcza 6.0 wpłynął do Sejmu. Od razu pojawiły się wątpliwości, że ustawa mocno ogranicza liczbę podmiotów, które będą mogły skorzystać z pomocy. Brakujące PKD udało się dopiero dopisać na etapie poprawek w Senacie. Udało się również dopisać poprawki m.in. wprowadzające pomocy dla pracowników zatrudnionych na objęte składkami ZUS umowy zlecenia – mówi Sławomir Grzyb, Sekretarz Generalny IGGP. – Nie udało się natomiast dopisać poprawek rozszerzających pomoc na nowe lokale gastronomiczne powstałe po 1 grudnia 2019 r. czy dla firm, które 100% swojej działalności opierają na dostawach do lokali gastronomicznych. Nie zrażamy się tym i jako Izba będziemy dalej walczyć o zmiany w prawie korzystne dla gastronomów i ich pracowników – dodaje Sławomir Grzyb.

Ponowny lockdown, związany ze wzrostem zachorowań na COVID-19, przyniósł o połowę mniejszy spadek obrotów. Lokale lepiej przygotowały się do uruchomienia obsługi dań na wynos, widząc w tym możliwość choćby częściowego utrzymaniu klientów i dochodów. Przyczyniła się do tego także solidarność ze strony konsumentów, zaniepokojonych sytuacją ich ulubionych barów i restauracji. Kolejną okazją do wsparcia lokalnych biznesów gastronomicznych jest z pewnością rozwinięty na wyjątkową w tym roku skalę catering świąteczny.

Sławomir Grzyb, Sekretarz Generalny IGGP, stara się rysować przyszłość branży HoReCa w 2021 roku w jasnych barwach. – Mam nadzieję, że liczba nowych przypadków COVID-19 będzie stale spadać i lokale gastronomiczne zostaną otwarte po 27 grudnia. Do tego czasu powinno nam się udać wdrożenie wszystkich standardów wynikających z reżimu sanitarnego dla lokali gastronomicznych, przy akceptacji Głównego Inspektora Sanitarnego, co pozwoli nie ograniczać godzin otwarcia gastronomii.

– W nowym roku celem Izby będzie wspieranie działań pobudzających popyt na usługi gastronomiczne, np. obniżenie stawki VAT do 8% na wszystkie kategorie produktów. Rozpoczęliśmy już współpracę z samorządami lokalnymi w celu zdjęcia utrudnień dla lokali gastronomicznych np. w stosunku do ogródków sezonowych. Jedna z firm będąca członkiem IGGP uruchamia Ogólnopolską Grupę Zakupową, która do tej pory działała lokalnie. Będziemy takie inicjatywy wspierać. W ramach klastra przedsiębiorców tworzących Akademię Praktyk Gastronomicznych i Hotelarskich udało nam się uzyskać specjalne ceny poszukiwanych na rynku wdrożeń dla członków Izby. Mam nadzieję, że udowodniliśmy w ramach działań Sztabu Kryzysowego Gastronomii Polskiej, że w końcu można mówić głośno jednym głosem w branży. Najważniejsze, że robimy to skutecznie – dodaje Sławomir Grzyb.