Czy czeka nas fala powrotów do pracy w gastronomii?



Katarzyna Gubała, Magdalena Brzózka - 10 stycznia 2022 08:00


Pracownicy gastronomii, którzy w pandemii odeszli do ''stabilnych'' prac - mogą zacząć tracić finansowo i chcieć wrócić do pracy, którą lubili. Chyba, że powodem ich odejścia była Wielka Rezygnacja i wiedzą już, jaką cenę płacili za pracę w tej branży.

Marcin Szyma, barman, współtwórca barmańskiego kolektywu ''Podawane z pasją'' wskazuje, że obecnie branża gastronomiczna przede wszystkim ma nadzieje, że w nowym roku 2022 r. przepracuje pełne 12 miesięcy. Teraz koncentruje się głównie na podwyżkach cen mediów i produktów, które szybko przełożą się na płace dla pracowników.

- Niektóre restauracje dostały już rachunki za gaz. Słyszy się o wzrostach opłat o kilkaset procent, nawet 700 proc. To niestety wpłynie na food cost, na ceny dla gości. Restauratorzy będą musieli szukać rozwiązań - mówi horecatrends.pl Marcin Szyma.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

W powrotach do pracy w gastronomii pomoże Polski Ład?

 Z prognoz ekspertów rynku pracy wynika, że rok 2022 należeć do pracownika - to znaczy, że ofert pracy będzie więcej niż poszukujących pracy i że to pracownicy będą ''dyktować'' warunki zatrudnienia. Szyma uważa, że w gastronomii w Polsce rynek pracownika mamy od dawna.

- Jest sporo ofert pracy w gastronomii. Problemem jest wykwalifikowany personelem i zapowiada się, że lepiej nie będzie. Niewielu młodych ludzi chcę pracować w tej branży, a jeszcze mniej z nich chce się uczyć - uważa współwłaściciel ''Podawane z pasją''.

Przypomina, że od początku pandemii z gastronomii do innych branż - działających mimo lockodownów czy oferujących stabilne zatrudnienie i płacę - odeszło sporo wartościowych pracowników restauracji i barów. W jego opinii, Polski Ład paradoksalnie może spowodować, że powrócą do pracy w gastronomii.

- Zmiany w naliczaniu podatków mogą spowodować, że niektórzy stracą część wynagrodzenia. Do tego dochodzi inflacja. Jeśli za decyzją o odejściu z pracy w gastronomii do innej branży stała głównie motywacja finansowa, a teraz jej zabraknie - pracownicy mogą wybrać powrót do pracy, którą lubili. Na korzyść branży gastronomicznej działa też to, że jest wiele możliwości zarobkowania plus napiwki -  wskazuje Marcin Szyma.

Ten rok będzie należał do przedsięwzięć na otwartej przestrzeni

A pracy w nowym roku będzie sporo. Szyma uważa, że mimo podwyżek cen i obostrzeń związanych z pandemią, 2022 r. zaczął się dla gastronomii bardzo dobrze. Ludzie chętnie wychodzą do lokali, ''nadrabiają'' też imprezy okolicznościowe.

Współwłaściciel barmańskiego kolektywu ''Podawane z pasją'' przewiduje, że 2022 r. będzie jednak należał do różnego rodzaju festiwali i targów - eventów odbywających się na dużej i/lub otwartej przestrzeni. Ich mocnym punktem będzie gastronomia.

- Tego ludziom brakowało. Odbiorca stref gastronomicznych działających przy tych wydarzeniach nie będzie łapał się za portfel - będzie chciał się dobrze bawić - podsumowuje Szyma.

Wielka Rezygnacja jest też w Polsce

Trzeba jednak zauważyć, że pracownicy odchodzili z pracy w gastronomii nie tylko z powodu lockdownów w branży czy niepewności związanej z finansami. W Stanach Zjednoczonych, Australii, Wielkiej Brytanii, ale i powoli w Polsce odnotowuje się trend nazwane Wielką Rezygnacją. Pandemia sprawiła, że wiele osób miało okazję zatrzymać się w codziennym pędzie, zobaczyć, ile czasu i energii zajmowała im praca i co im umykało w życiu. W rezultacie rezygnują z dotychczas wykonywanej pracy. 

Przykładem może być Grzegorz Kłos, twórca Ed Red, który był restauratorem przez 20 lat.

- Kiedy przyszła padnemia sponiewierało nas emocjonalnie. Pierwszy plan był taki, żeby ratować się i przeczekać. Na szczęście, byłem wówczas w takim punkcie życia prywatnie, że dość dużo pracowałem ze swoimi emocjami i kiedy poczułem niezdrową euforię, że damy radę, nie poddamy się, uświadomiłem sobie, że pod tym kryje się głęboki lęk i że zaczynamy działać nie do końca racjonalnie - mówił Grzegorz Kłos podczas Forum Rynku Spożywczego i Handlu w listopadzie 2021 r.

Przypomniał, że po pierwszym lockdownie Ed Red na moment uruchomił lokal w Krakowie, jednak nie w pełnym wymiarze.

-  I później już się nie otworzyliśmy. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że puszki okazały się sukcesem i było sporo pracy. A po drugie dlatego, że moi wieloletni pracownicy przyszli do mnie i powiedzieli, że nie chcą już pracować w gastronomii, że odpowiada im nowy format pracy. Oni pierwszy raz, po wielu latach w gastronomii zaczęli wracać po pracy do domów o 18.00, a weekendy spędzali z rodziną - wspominał Kłos.

I dodał: - Wtedy uświadomiłem sobie, że ja już też nie chcę być restauratorem. To była świetna przygoda, jednak na ten moment obecna formuła pracy bardziej mi odpowiada. Ed Red był restauracją, teraz jest producentem żywności i już raczej nie będziemy łączyć tych funkcji. 

Czytaj też: Malka Kafka: pracownicy w gastronomii zrywają umowy z dnia na dzień