Partnerzy portalu
Czy podwyżki cen w restauracjach były nieuniknione? W Polsce mamy jedną z najwyższych inflacji w Europie. Regularne podwyżki cen prądu, śmieci. Coraz droższą żywność. Te wszystkie czynniki spowodowały, że ceny w restauracjach po lockdownie poszły w górę. / fot. PTWP

Czy podwyżki cen w restauracjach były nieuniknione?

Autor: Jakub Szymanek Data: 29 czerwca 2021 08:25

Koszty prądu, śmieci, wszystkiego co nas otacza, poszły do góry, co wiemy z gospodarstwa domowego, więc zrozumiecie, dlaczego ceny dań poszły o te parę procent do góry – powiedział Robert Sowa, szef kuchni i właściciel restauracji N31.

W Polsce mamy jedną z najwyższych inflacji w Europie. Regularne podwyżki cen prądu, śmieci. Coraz droższą żywność. Te wszystkie czynniki spowodowały, że ceny w restauracjach po lockdownie poszły w górę.

– Moim kochani goście, niestety. Tłumaczę to w ten sposób, że czynsz nam się nie zmienił. Koszty prądu, śmieci, wszystkiego co nas otacza, poszły do góry, co wiemy z gospodarstwa domowego, więc zrozumiecie, dlaczego ceny dań poszły o te parę procent do góry. Chodzicie na bazar, wiecie, ile kosztują młode ziemniaki, szparagi, truskawki, ryby. Ja ostatnio widziałem cenę: świeży filet z halibuta 120zł, 140 zł, 160 zł, w zależności jaki rodzaj halibuta. Nie wspomnę o takich przysmakach jak sola dover. Oczywiście mówimy tutaj o rybach świeżych, bo na takich rybach pracuję. I nie wspomnę o prezencie od naszego rządu, który nam zrobił na owoce morza 23 proc. VAT, więc nie liczcie na to, że moja słynna ośmiornica czy też krewetki, małże będą tańsze w tym sezonie, bo nie będą – tłumaczył w rozmowie z horecatrends.pl Robert Sowa, szef kuchni i właściciel restauracji N31.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

– Starałem się zminimalizować podwyżkę, jeśli chodzi o całe menu i tutaj muszę powiedzieć, że generalnie nie przekroczyliśmy 5-6 proc., ale diametralnie zmieniła się cena biznes lunchu i tu muszę powiedzieć, że lunch poszedł do góry o ok. 50 proc. z tego względu, że nasz biznes lunch nie jest czymś, co chcemy na siłę gościom sprzedać, ale codziennie uczciwie, czy to jest zupa, zakąska czy drugie danie, czy to jest ryba, pasta, czy deser, jest to wszystko na świeżo robione. Ci goście, którzy przychodzą do nas, doceniają to. Mam nadzieję, że to zrozumieją, bo tak naprawdę jest to podwyżka o zaledwie jakieś 20 zł, więc myślę, że tutaj też w jakiś sposób z moimi gośćmi się porozumiemy – dodał.

W podobnym tonie wypowiedział się Piotr Popiński.

– Ceny wzrosły w pandemii bardzo mocno, zarówno produktów spożywczych, jak i opłat czy mediów. Niestety to oznacza, że również ceny w restauracjach muszą pójść w górę - przyznaje, ale zaznacza, że aby restauracje mogły prosperować i przyjmować gości, muszą kalkulować ceny – ocenił właściciel warszawskiej "Folk Gospody" i "Oberży pod Czerwonym Wieprzem".

Fast food i kawa coraz droższe

Wyższe ceny w menu można zauważyć również w sieciach fast food. Przykładowo w McDonald’s podrożało niemal wszystko, od zwykłego hamburgera po zestawy Happy Meal dla najmłodszych.  Za klasyczne hamburgery zapłacimy teraz o złotówkę więcej.

Podwyżki cen w gastronomii nie dotyczą tylko Polski, więcej za jedzenie i napoje w lokalu trzeba zapłacić m.in. we Włoszech. Według dotychczasowych obliczeń kawa zdrożała tam od ponad 20 do 53 procent. W Mediolanie kawa espresso w niektórych lokalach zdrożało z 1,30 euro nawet do 2 euro, a w Rzymie z około 1 euro do 1,50. We Florencji cena wzrosła z 1,40 do 1,70 euro.

Cena kluczowym czynnikiem przy wyborze lokalu

Jak wiadomo, cena odgrywa istotną rolę w wyborze lokalu przez konsumentów. Czy konsekwencją podwyżek cen potraw będzie mniejszy ruch w restauracjach?

– Cena dzisiaj odgrywa ważną rolę. Chcemy tak średnio wydać ok. 35 zł za potrawę, a do tego jeszcze dochodzą napoje. Tak to będzie wyglądać w tygodniu. Może w weekendy będziemy się decydować wydawać więcej podczas wyjść do lokalu. Aczkolwiek cena będzie kluczowym czynnikiem przy wyborze lokalu. Ciągle popularne będą food trucki i restauracje szybkiej obsługi, ale i tutaj cena będzie grała dużą rolę. Chociaż niektórzy po lockdowanie chcą teraz wyjść, zaszaleć i wydać więcej pieniędzy w restauracji, ale to pojedyncze przypadki – ocenił kucharz David Gaboriaud.

– Natomiast zobaczymy, jak to lato i wakacje w gastronomii będą wyglądać w tym roku. Podobnie ma się sytuacja z hotelarstwem. Z roku na rok ta sytuacja w HoReCa zmienia się, sam jestem jej ciekaw i będziemy mogli to ocenić dopiero po wakacjach – podsumował.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz