Partnerzy portalu
Digitalizacja HoReCa: Jakie możliwości dają integracje, cyfrowe menu i kody QR? Tomek Woźniak, Choice QR, Lunchspot

Digitalizacja HoReCa: Jakie możliwości dają integracje, cyfrowe menu i kody QR?

Autor: Anna Wrona Data: 28 września 2022 06:28

To już ostatni dzwonek, żeby restauratorzy, firmy cateringowe, generalnie cała HoReCa, zaczęły się digitalizować we wszystkich możliwych płaszczyznach – mówi nam Tomek Woźniak, Choice QR, Lunchspot.

Anna Wrona: Tomku, znamy Cię z wielu projektów związanych z gastronomią. Ostatnio pojawił się kolejny – Choice QR, platforma digitalizująca obsługę gości w restauracjach. Jak to się stało, że stałeś się wspólnikiem czeskiego stat-upu?

Tomek Woźniak, Choice QR, Lunchspot: To jest bardzo fajna historia. Robiłem dokładnie to samo, co Choice QR, ale w Polsce: strony internetowe i zamawianie online. Doszliśmy do wniosku, że zamiast być konkurencją, staniemy się wspólnikami. Zdzwoniliśmy się tuż przed Sylwestrem. Jest nas teraz 4 założycieli:  Alex Ilyash (CEO), Robert Novosad (GM w Czechach i regionie CEE), Vladimir Olyanitsky (GM w Ukrainie) i ja odpowiedzialny za rozwój w Polsce i ekspansję międzynarodową. Działamy na trzech rynkach: w Polsce, Czechach, Ukrainie, ale klientów mamy w 20 krajach.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Działam w tej branży od wielu lat, w różnych segmentach, ale wszystko wokół jedzenia. Przeszedłem zarówno mnóstwo porażek, jak i kilka sukcesów. Dzięki temu wiem, jak budować biznes z restauracjami. Znam ten rynek i wiem, jak zaczynać nowy produkt. Inaczej tworzy się nowy produkt na rynku, a inaczej wprowadza globalną markę, która cieszy się już zaufaniem i można poczytać już o jej sukcesach na innych rynkach.

Jakie były początki Choice QR?

Zaczęliśmy z Choice QR w czasie pandemii. Zrobiliśmy prosty system do generowania QR kodu do menu. Stworzyliśmy narzędzie, które powodowało, że menu w telefonie wyglądało ładnie, miało zdjęcia, a restaurator mógł podmieniać pozycje.

W pandemii wiele krajów wprowadziło zakaz dystrybucji klasycznego menu. Od restauratorów było wymagane, żeby przejść na menu bezdotykowe. QR kod był najprostszym rozwiązaniem. Zaczęliśmy pozyskiwać mnóstwo klientów: z Włoch, z Hiszpanii, z Francji. Nasze rozwiązanie na początku nic nie kosztowało, później kosztowało niewielkie pieniądze. Wiedzieliśmy, że pandemia się skończy, część QR kodów zostanie, część zostanie zamieniona z powrotem na menu tradycyjne.

W międzyczasie rozwinęliśmy nasze narzędzie o generator stron internetowych i system zamawiania online. To też chwyciło. Restauratorzy wiedzą, że muszą uniezależnić się od marketplaców, które generują zamówienia, ale to one (a nie restaurator) są właścicielami bazy klientów. My dostarczamy narzędzie, które ma jednolitą opłatę i nie pobieramy prowizji od zamówień. Restaurator podłącza stronę pod social media, wizytówkę Google’a, swoją stronę internetową. To długofalowa strategia, w którą inwestują restauratorzy.

Po czyjej stronie jest realizacja dowozu w tym rozwiązaniu?

Restaurator otrzymuje narzędzie. Dostawę realizuje sam albo z którymś z naszych partnerów, takich jak Stava czy Stuart. Strony się same dogadują. Nie pośredniczymy, ale dzięki temu, że jesteśmy partnerami, mamy zintegrowane systemy i zamówienia wpadają automatycznie. Mamy też lepsze wynegocjowane stawki dla naszych klientów. Warto zaznaczyć też, że restauratorzy organizują dużo odbiorów własnych.

Digitalizacja restauracji i firm cateringowych

Jak ważne jest dziś, żeby restaurator miał wiedzę technologiczną i potrafił działać w internecie? Jak ważna jest digitalizacja?

To jest już ostatni dzwonek, żeby restauratorzy, firmy cateringowe, generalnie cała HoReCa, zaczęły się digitalizować we wszystkich możliwych płaszczyznach. Mieliśmy pandemię, która pokazała, że nagle możemy stracić gości i biznes. Teraz mamy recesję i nie jest to temat trzech miesięcy. Mamy kryzys energetyczny, inflację oraz wiele różnych negatywnych czynników, które powodują dużą niepewność na rynku. Jako biznes nie możemy lekceważyć digitalizacji. Digitalizacja pozwala na otwarcie nowych kanałów i wzmocnienie już istniejących. Łatwiej jest zarezerwować stolik czy zamówić jedzenie. Konsument szuka ułatwień i jak najprostszego procesu. Recesja powoduje, że zmieniają się ceny, koszty samego druku menu wzrastają, koszty osobowe wzrastają, przychodzi mniej klientów z grupy średniej, ponieważ ich kredyty wzrosły dwukrotnie i już nie ma budżetu na restaurację lub jest na mniejsze zamówienia, co restauratorzy już odczuwają. Technologia pozwala nam na optymalizację sprzedaży i kosztów oraz zwiększenie lub utrzymanie sprzedaży. Sporo firm cateringowych w czasie pandemii stworzyło diety pudełkowe, otworzyło możliwość zamawiania posiłków do biur czy zakładów produkcyjnych, zdywersyfikowało biznes, tak by trafiać do różnych grup. Internet daje mnóstwo bardzo fajnych możliwości niskim kosztem. Kiedyś, żeby zbudować stronę internetową, trzeba było zatrudnić specjalistę, wykupić serwer, trochę znać się na programowaniu i zapłacić kilka tysięcy. Dziś takie rozwiązania można kupić za 100-200 zł.

Mówimy o restauracjach, ale catering też musi się digitalizować. Wysyłanie ofert w .pdf czy mailu jest już przeżytkiem. Podobnie jak zbieranie zamówień wśród pracowników. To również duży rynek. Jak zebrać zamówienie od 100-200 osób? Do tego służą odpowiednie narzędzia. Wcześniej jedna osoba chodziła po biurze i zbierała zamówienia, przekazywała do kolejnej osoby, która to łączyła, dzieliła na godziny itd.  W naszym rozwiązaniu Lunchspot pracownik widzi, za ile kupuje posiłek, pracodawca wie, ile dopłaca, jaki miał koszt. Może skorzystać z ulg podatkowych. Ma raporty. Wszyscy widzą, ile wydali w danym miesiącu. Proces jest zautomatyzowany. W Lunchspot tworzymy rynek dla restauratorów i firm cateringowych. Bez naszego systemu restaurator nie mógłby współpracować z firmą zatrudniającą 1000 pracowników, ponieważ nie da się zebrać zamówień od 1000 osób. Stworzyliśmy nowy rynek i restauratorom, i firmom cateringowym. Niektóre z nich dzięki nam przetrwały w pandemii. Potracili klientów eventowych, ale zyskali a u nas stabilny biznes. Przemysł nie mógł pójść na home office. Mamy dziś około 180 firm i ok. 100 000 pracowników. Jesteśmy alternatywą dla żywienia zbiorowego w formie tradycyjnej stołówki. Lunchspot to bardzo zaawansowany system zamawiania grupowego, z rozliczeniem, dofinansowaniem, raportowaniem, integracją z systemem kadrowo-księgowym. Działamy projektowo: pozyskujemy klienta i pod niego rekrutujemy dostawców, firmy cateringowe, sprawdzamy ubezpieczenia, wszystkie pozwolenia. To też cała logistyka, którą rozwiązujemy systemowo.

Wracając do restauratorów, absolutną podstawą jest własna strona internetowa?

Są restauratorzy, którzy wykupili domenę, ale nic na niej nie ma. To nie jest dobre. Część gości w ten sposób weryfikuje, czy restauracja jest czynna. Dzisiaj klienci sprawdzają social media, strony internetowe, chcą móc sprawdzić menu, żeby przygotować się budżetowo, czy mogą przyjść większą grupą, zorganizować urodziny itd.

A jak ważne są dzisiaj integracje technologiczne?

Wiele lat temu tych integracji nie było. Struktury systemów nie pozwalały na współpracę. Teraz, od kilku lat, jest tendencja, żeby to ułatwiać. Systemy mają tak otwarte API, że w zasadzie każdy można ze sobą połączyć. Dzięki temu optymalizujemy przepływ informacji i eliminujemy pomyłki, np. w przepisywaniu zamówień z tabletu na POS czy na terminal płatniczy. Pozyskujemy też dane. Im więcej pozyskujemy danych, tym większą mamy wiedzę na temat tego, co zamawiają nasi klienci. Możemy działaś na twardych danych. W nowych narzędziach, które są na rynku, integracje są już standardem. 

Kody QR i cyfrowe menu

Czy kody QR i cyfrowe menu to Twoim zdaniem przyszłość gastronomii?

Widzimy, co się dzieje we Włoszech czy Francji. Tydzień temu wróciłem z Francji i tylko raz (na osiem restauracji) dostałem menu. Pamiętam jak parę lat temu jeden z restauratorów mówił mi, że experience w restauracji to też trzymanie menu. Pandemia pokazała jednak, że może być to też miejsce do dystrybucji zarazków… Teraz mamy dodatkowo inny problem. Żyjemy w czasach kryzysu, ceny się zmieniają i restauratorzy raz na trzy tygodnie muszą zmieniać menu. Zastanawiają się, czy wydrukować nowe menu (co kosztuje ich kilkaset, tysiąc złotych) czy nie robić tego kosztu (wtedy marże im się zmniejszą), a wydrukować menu np. dopiero za 2-3 miesiące.

Z drugiej strony menu cyfrowe daje więcej możliwości: może być bardziej interaktywne, może polecać. Restaurator może zmieniać kolejność, wygaszać pewne pozycje, kiedy coś się skończy. Cyfrowe menu pozwala na lepsze zarządzanie tym, co mamy akurat na stanie. Minimalizuje więc straty. Dla gościa to przede wszystkim oszczędność czasu – nie trzeba czekać, aż kelner podejdzie do stolika. Można szybko zamówić lub domówić (np. deser) czy od razu zapłacić: BLIKIEM, kartą, Apple Pay, Adroid Pay.

Czy myślisz, że Polska jest gotowa na takie rozwiązanie?

Myślę, że w Polsce potrzebujemy jeszcze chwili, roku, półtora. Dziś rozmawiamy już z dużymi sieciami, które to wprowadzają. To kwestia kilku większych klientów, którzy zaczną to wprowadzać. Potem pójdzie to lawinowo.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz