Partnerzy portalu
Jak inflacja, ceny surowców i energii wpływają na biznes restauracyjny? Maciej Lubiak; fot. mat. pras.

Jak inflacja, ceny surowców i energii wpływają na biznes restauracyjny?

Autor: oprac. AW Data: 03 czerwca 2022 13:23

Jeśli ceny surowców i energii będą stale rosnąć, a są one podstawą działalności restauracyjnej, po jakimś czasie nawet podnoszenie cen będzie bardzo lub nawet zbyt bolesne dla naszych gości. Istnieje więc ryzyko, że wiele naprawdę atrakcyjnych miejsc, gdzie można było smacznie zjeść – szczególnie tych lokalnych, do których lubimy chodzić na co dzień, nie da rady utrzymać się finansowo - otrzega Maciej Lubiak.

Pandemia wyhamowała, a restauracje na nowo zapełniły się gośćmi. Przewiduje Pan, że pomimo inflacji wrócimy ponownie do statystyk odwiedzin z roku 2019?

Maciej Lubiak: Udało nam się w pewien sposób przyzwyczaić do pandemii i odnaleźć się w nowej rzeczywistości. COVID nie staje nam już na przeszkodzie w prowadzeniu normalnego życia. Polacy kochają dobre jedzenie w miłej atmosferze, co przekłada się na zapotrzebowanie na nowe miejsca gastronomiczne pomimo trudnego okresu dla branży niemalże na całym świecie. Z drugiej strony nie można zapominać, że każda firma jest jak żywy organizm, który reaguje na wszelkie zmiany, chociażby obecnie inflacyjne. Jeśli ceny surowców i energii będą stale rosnąć, a są one podstawą działalności restauracyjnej, po jakimś czasie nawet podnoszenie cen będzie bardzo lub nawet zbyt bolesne dla naszych gości. Istnieje więc ryzyko, że wiele naprawdę atrakcyjnych miejsc, gdzie można było smacznie zjeść – szczególnie tych lokalnych, do których lubimy chodzić na co dzień, nie da rady utrzymać się finansowo.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Trudny czas dla restauratorów. Czy udało się utrzymać całą załogę na pokładzie?

Ja w swojej restauracji już dużo wcześniej wprowadziłem skuteczne metody zarządzania personelem, które podczas, a także po pandemii stały się jednym z elementów determinujących wyjście na prostą. Oprócz skutecznych metod zarządzania w trakcie obowiązujących obostrzeń wykształciłem pewne poczucie więzi z firmą. W związku z tym priorytetem było dla mnie bezpieczeństwo zatrudnienia. Niezależnie od sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, pracownik mógł liczyć na pomoc, stabilność zatrudnienia i pewną przyszłość. To był mój cel.

Ma Pan jakieś spostrzeżenia na temat tego, dlaczego jedni świetnie sobie poradzili, a inni musieli zamknąć lokale?

Potrzeba wspólnego spędzania czasu przy posiłku była zawsze jednym z najważniejszych bodźców korzystania z restauracji i zawsze będzie przeważała nad prostym zaspokajaniem głodu. Branża gastronomiczna w dzielnicach śródmiejskich w trakcie pandemii ucierpiała dosyć mocno, zwłaszcza tam, gdzie opierała swoją działalność na turystach jak m.in. w Krakowie czy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.  Natomiast lepiej radziły sobie punkty gastronomiczne, które przed pandemią miały stałych klientów i były popularne wśród lokalnych mieszkańców, takie jak moja restauracja. Oferowaliśmy m.in. ogródki letnie, które w trakcie pandemii cieszyły się większym zainteresowaniem wśród klientów, niż̇ stoliki wewnątrz lokalu.

Jakie w związku z tym ma Pan plany na dalszy rozwój biznesu gastronomicznego? Czy będą kolejne restauracje Macieja Lubiaka?

Pozostaję przy jednej restauracji, a kolejnych otwarć nie mam w planach. Przyznam, że Milanovo traktuję sentymentalnie i nie wyobrażam sobie, aby miejsce, od którego wszystko się zaczęło, przestało istnieć. Z drugiej jednak strony nie wyobrażam sobie, aby mogło się dalej rozwijać przy tak angażujących mnie innych przedsięwzięciach i projektach biznesowych. Mamy jednak plany na rozbudowę lokalu.

O ile powiększy się powierzchnia Milanovo? Ilu gości lokal będzie w stanie pomieścić jednocześnie?

Obecnie Milanovo to około 330 m2, a po rozbudowie będziemy dysponowali prawie 900 m2, co w przełożeniu na ilość klientów podwoi wielkość lokalu. Milanovo to mój drugi dom. Traktuję to miejsce jak własną, rodzinną kuchnię. To tam nauczyłem się podstaw gastronomii, dlatego wszystkie dania, które goście znajdą w karcie, ubóstwiam także ja.

Czy pozostanie Pan przy kuchni włoskiej? A może wraz z powiększeniem restauracji zmieni się także menu?

Milanovo to nie tylko kuchnia włoska. Jest tam parę dań kuchni polskiej i francuskiej. Byłem ostatnio na zwiadach we Włoszech. Wycieczka ta po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że śmiało mogę zaprosić cały Mediolan do naszego Milano… vo na Wilanowie i mam wrażenie graniczące z pewnością, że wszyscy – bez wyjątku – byliby naprawdę usatysfakcjonowani.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz