Janusz Palikot wyprodukuje chleb z okowity



Jakub Szymanek - 15 listopada 2021 18:10


Janusz Palikot pracuje nad otwarciem Alkotek. Prezes zarządu Alembik Polska SA. w rozmowie z nami opowiedział, na czym dokładnie polega ten projekt oraz kiedy Alkoteki będą dostępne dla gości.

 

{film;21305}

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Czym są Alkoteki?

– Jesteśmy w ostatniej fazie uruchamiania pierwszych Alkotek. Pierwsza zostanie otwarta w TapRoomie w Tenczynku już pod koniec listopada, ok. 20 listopada. Druga Alkoteka zostanie otwarta w Czarciej Łapie, kultowym lokalu dla Lublina. I wreszcie trzecia: Młoda Polska we Wrocławiu. Na raz w listopadzie i w grudniu w trzech miejscach powstaną Alkoteki. Są to lokale, w których na miejscu odbywa się produkcja alkoholu, jak np. okowity o różnych smakach. W Polsce takich miejsc jest obecnie kilka. Jest to bardzo mała liczba w porównaniu z innymi krajami jak np. Niemcy, Czechy czy Austria, gdzie są tysiące takich miejsc. W Alkotekach będzie można alkohol nie tylko kupić w butelce jak w sklepie, ale także konsumować na miejscu, dobierając do tego odpowiednie jedzenie, np. do okowity jęczmiennej czy ziemniaczanej będzie pasować śledź na wiele sposobów – powiedział Janusz Palikot.

W Alkotece w Lublinie powstanie również piekarnia

– Mamy produkcje alkoholu, degustację oraz dobór takich  małych przystawek „kęsów” do tego alkoholu. W przypadku Lublina będzie jeszcze trzecia funkcja – czyli piekarnia, oparta o surowce używane do produkcji alkoholu, czyli chleb produkujemy z użyciem okowity, chmielu, słodu lub innych składników, które są używane lub powstają w wyniku produkcji alkoholu. To taki cały powiedzmy „kombajn”, czyli produkcja, restauracja i piekarnia dające możliwość konsumpcji na miejscu i wynoszenia, to jest w największym i najszerszym tego słowa znaczeniu Alkoteka –wyjaśnił Janusz Palikot.

Alkoteki odporne na pandemię

Janusz Palikot przyznał, że otwierając trzy Alkoteki niemal w tym samym czasie, nie obawia się związanych z czwartą falą pandemii możliwych zamknięć lokali.

– Na szczęście zaletą naszego programu jest to, że w przypadku zamknięcia lokali, wtedy owszem nie możemy podawać na miejscu tego alkoholu i jedzenia, ale każdy do nas może przyjść i zobaczyć, jak to się produkuje i wziąć ze sobą na wynos. Funkcjonujemy trochę jak sklep. Ten projekt ma wyjątkowo wysoki poziom odporności na pandemie rożnego rodzaju – wytłumaczył. 

– Dla nas najważniejsze jest to, że 70 proc. naszych przychodów to jest sprzedaż i produkcja alkoholu. Inne działalności są ważne, uprzyjemniające, ale nie decydujące o powodzeniu biznesu – dodał.