Partnerzy portalu
Jurek Sobieniak o skutkach otwierania i zamykania restauracji w pandemii Jurek Sobieniak w rozmowie z Horecatrends.pl opowiedział o kulisach związanych z otwarciem i zamknięciem restauracji. / fot. PTWP

Jurek Sobieniak o skutkach otwierania i zamykania restauracji w pandemii

Autor: Jakub Szymanek Data: 17 lutego 2022 08:00

Jurek Sobieniak w trakcie pandemii otworzył dwa lokale w Warszawie. Obecnie funkcjonuje tylko jeden z nich. W rozmowie z Horecatrends.pl restaurator opowiedział o kulisach związanych z otwarciem i zamknięciem restauracji.

„Deska kreska” została otwarta zimą ubiegłego roku. Na początku, ze względu na lockdown, restauracja działała w opcji na wynos. Wiosną 2021, gdy zostały zniesione obostrzenia, lokal mógł przyjmować gości w swoich wnętrzach. Po roku „Deska kreska” zakończyła swoją działalność.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

- Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić, żeby po pierwsze: otworzyć oba lokale, a po drugie utrzymać gości. Ale są jeszcze czynniki zewnętrzne, z których jedne mogliśmy przewidzieć, a innych nie. Jeśli chodzi o „Deskę kreskę”, to sprzedaliśmy restaurację, ale nie koncept. W tamtym miejscu powstaje teraz Alchemist. Być może w jakiś alchemiczny sposób spowoduje to, że napędzą sobie ruch, a przede wszystkich przyjdą goście dodatkowi - wyjaśnił Jurek Sobieniak.

- Miejsce, które akurat tam wybraliśmy, było biznesowym miejscem. Jest tam mniej lokali mieszkalnych, więcej biurowych. Doszliśmy do wniosku, że nie przeczekamy tego okresu. Nie spina nam się to biznesowo. Pomijając dobre opinie i ruch weekendowy, to było za mało, żeby można było lokal z czystym sumieniem utrzymywać dalej - dodał.  

Restauracje lokalne najlepszym modelem biznesowym

Z kolei drugi lokal w pandemii Jurek Sobieniak otworzył jesienią 2021 roku na warszawskim Wilanowie. Jak przyznał w rozmowie z nami, największym wyznaniem podczas pracy nad otwarciem był czas.

- To był okres, w którym ciężko było wszystko pogodzić. Ciężko było ogarnąć wszystkie rzeczy, zaczynając od szklanek, a kończąc na sztućcach, poprzez sprzęt gastronomiczny, który trzeba było z wyprzedzeniem zamawiać i być świadomym tego, jaka będzie procedura tego miejsca i technologia, żeby można było sobie pozwolić na o wiele wcześniejsze wyprzedzenie faktów, jeśli chodzi o czas zamówień - ocenił szef kuchni.

- Na pewno sprawdziła się jedna metodyka, czyli lokalność. Dookoła jest dużo mieszkańców i jesteśmy konceptem lokalnym podobnie jak Sypka Mąka na Ursynowie i na Żoliborzu. Uważam, że jest to obecnie najlepsze odbicie, jeśli chodzi o model biznesowy. Centrum miasta jednak rządzi się innym prawami - dodał.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz