Partnerzy portalu
Kiedy zostaną otwarte ogródki restauracyjne? Lokale szykują się do sezonu Marcin Wachowicz, restaurator i współwłaściciel m.in. Aioli, w rozmowie z nami opowiedział o przygotowaniach restauracji do sezonu ogródkowego. / fot. Facebook.com/AIOLICantineSwietokrzyska

Kiedy zostaną otwarte ogródki restauracyjne? Lokale szykują się do sezonu

Autor: Jakub Szymanek Data: 05 kwietnia 2022 16:26

Pogoda tej wiosny póki co nie rozpieszcza, niemniej restauracje już pracują nad otwarciem ogródków restauracyjnych. Marcin Wachowicz, restaurator i współwłaściciel m.in. Aioli, Momu i SingSing, w rozmowie z nami opowiedział o przygotowaniach do sezonu ogródkowego.

Jakub Szymanek: Przed nami sezon ogródkowy. Czy to już jest ten czas, w którym restauratorzy pracują nad ogródkami?

Marcin Wachowicz: Działamy pełną parą. Szykujemy kartę menu, oczywiście z cenami musimy jeszcze poczekać. Remontujemy i odświeżamy ogródki. Przygotowujemy dokumentację do urzędu, w której trzeba przedstawić plany i projekt ogródka, żeby urząd zaakceptował, bo ma swoje wytyczne odnośnie koloru mebli, wysokość zieleni itp. I urząd musi to wpisać w swoje plany przestrzeni miejskiej, czy pokrywa się to z ich pracami, bo może się okazać, że nie zawsze jest ogródek. Pamiętam, jak w 2012 roku otwieraliśmy Aioli na Świętokrzyskiej i byliśmy bez ogródka, bo budowano tutaj metro. Takie czynniki też trzeba brać pod uwagę, planując ogródek.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Kiedy startujecie z ogródkami?

Chcielibyśmy ruszyć w kwietniu. Oczywiście wszystko zależy od pogody. A jest to bardzo zauważalne, jak tylko zrobi się ciepło, to ludzie od razu wychodzą i siadają na parapetach czy ławkach, chcą spędzać czas na świeżym powietrzu. Widzimy czego oczekują i chcemy odpowiadać na ich potrzeby. Patrzymy, co im się podoba, w co warto mocniej zainwestować, jakie elementy karty menu zmienić, co dodać lub wyrzucić.

Kto lub co decyduje o ostatecznym wyglądzie i pozycjach w karcie menu na sezon letni?

Czekamy na ceny. Jeśli ceny którychś produktów wzrosną drastycznie, to ich nie wprowadzimy mimo szczerych chęci. Jesteśmy takim konceptem, który musi zachować jakiś poziom cenowy. Jeśli chciałbym nagle wprowadzić dania po 70 zł czy więcej, to nikt tego nie zaakceptuje i straciłbym na tym.

Mamy dzisiaj w ofercie steki, burgery pizze, makarony, owce morze itd. Natomiast z tym co ostatecznie znajdzie się w menu, trzeba się wstrzymać do momentu, kiedy będziemy wiedzieć, że chcąc wprowadzić dane danie na wiosnę do karty, będziemy mieć taki poziom cenowy, żeby nie zszokować gości, bo jak ktoś zobaczy dania za 30 zł, a obok za 90 zł, to może poczuć się niekomfortowo. A nie chcemy popełnić takich błędów.

Mamy prostą politykę, chcemy być niedrogą przestrzenią dla ludzi. Jeśli nie możemy utrzymać produktów, bo są za drogie, to musimy zamienić na coś innego. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli wychodzić z pewnych produktów. Przykładowo łosoś, który kiedyś był standardem w karcie, ma teraz takie skoki cen, że staje się pewnego rodzaju luksusem i restauracje wycofują go z menu.

Czytaj więcej w strefie premium: Na polskim rynku gastronomicznym jest ciągle sporo do zrobienia (wywiad)

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz