Partnerzy portalu
Kulinarna podróż Śląskiej Prohibicji do NOMA - najlepszej restauracji na świecie Reprezentacja załogi Śląskiej Prohibicji w NOMA. Od lewej: szef sali Mateusz Rawski, szef kuchni Szymon Bracik, René Redzepi oraz Aleksandra Mucha, dyrektor zarządzająca restauracją. Fot. Śląska Prohibicja

Kulinarna podróż Śląskiej Prohibicji do NOMA - najlepszej restauracji na świecie

Autor: Katarzyna Gubała Data: 23 lutego 2022 14:15

- Serce restauracji, czyli otwarta kuchnia na środku wnętrza, widoczny serwis i dochodzące do nas rozmowy załogi tworzyły poczucie, że ten spektakl kulinarny jest dla nas - opowiada o wizycie w NOMA Szymon Bracik, szef kuchni restauracji Śląska Prohibicja w Katowicach.

NOMA to restauracja stworzona przez René Redzepiego i Clausa Meyera w 2003 r w Kopenhadze, stolicy Danii. Wnętrze Nomy zaprojektowane przez Bjarke Ingelsa stanowi oryginalną wizytówkę miasta, a samo miejsce stało się mekką dla kucharzy i foodies z całego świata. Restauracja ma swym koncie m.in. trzy gwiazdki Michelin i tytuły najlepszej restauracji na świecie. Każdy chciałby tu być chociaż raz i spróbować znakomitych dań inspirowanych tym, co w kuchni skandynawskiej najlepsze.  Zimniejszych miesiące w Skandynawii to sezon na produkty z mórz, stąd Noma serwuje obecnie menu Ocean Season, które kosztuje 2900 DKK (ok. 1770 zł). 

Ogromna popularność Nomy sprawia, że rezerwację stolika trzeba zaplanować nawet z rocznym wyprzedzeniem. Wytrwałość zespołu Śląskiej Prohibicji opłaciła się - udało się odwiedzić Kopenhagę i poczuć na własnej skórze oraz podniebieniu, jakość i pasję ukrytą w daniach serwowanych w Noma. O swoich wrażeniach opowiada Szymon Bracik, szef kuchni restauracji Śląska Prohibicja.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Horecatrends: Kulinarna podróż do NOMA to marzenie wielu foodies, szefów kuchni i kucharzy również. 

Szymon Bracik, szef kuchni restauracji Śląska Prohibicja: Z pewnością. Każdy związany w jakiś sposób z branżą gastronomiczną marzy o tym, żeby odwiedzić najlepszą restaurację na świecie i móc poznać jej smaki oraz wspaniałego szefa kuchni René Redzepiego. Wraz z zespołem stwierdziliśmy, że jest dobry czas, żeby spełnić takie marzenie. Udało się zrobić rezerwację i przyjechać do Kopenhagi. Mieliśmy okazję zwiedzić piękne miasto, a co najważniejsze przekroczyć próg Nomy. Mamy wrażenie, że to nam się śniło, a jednak to prawda. Wspomnienia pozostaną w nas na długo.

Co Was zachwyciło, zadziwiło, zaskoczyło w restauracji René Redzepiego ?

Restauracja już od wejścia jest niezwykła. Prosta, ale zarazem bardzo ciepła. Drzwi ręcznie zdobione tysiącami muszli były najlepszą zapowiedzią tego, co za nimi zastaliśmy. Atmosfera i przywitanie gości przez cały zespół kucharzy były naprawdę miłym zaskoczeniem. Serce restauracji, czyli otwarta kuchnia na środku wnętrza i widoczny serwis, dochodzące do nas rozmowy załogi tworzyły poczucie, że ten spektakl kulinarny jest dla nas. Zachwycające były też formy podania, w pełni spójne z obecnym w tym czasie menu Ocean Season z wykorzystaniem muszli, wodorostów i kamieni. Sam fakt, że mogliśmy podchodzić do każdej sekcji i podglądać pracę René oraz jego zespołu był dla nas czymś wyjątkowym. Klimat w restauracji był bardzo przyjazny. Czuliśmy, że potrafią tam gościć.

Jakich dań mieliście okazję skosztować? W czym tkwi sekret kuchni restauracji uważanej za najlepszą na świecie ?

Trafiliśmy na nowe menu w całości złożone z owoców morza. Widzieliśmy akwaria z langustynkami czy przegrzebkami, które tuż po wyłowieniu trafiały na nasze talerze. Są to doznania smakowe, które w Polsce nie są osiągalne. Ciekawą propozycją była zupa z kraba podana w pancerzu kraba, surowy przegrzebek w glazurze z masła z dodatkiem wodorostów z ikrą i tartym chrzanem, czy ostrosz z fermentowanym chilli, białą kapustą, cytryną i wasabi - to smaki nie do podrobienia. Dużą rolę w menu odegrały glony w formie dodatków do dań i deseru. W deserze występowały jako chrupiące, słodkie płaty otulające delikatny mus z pestek śliwek, było to wyjątkowe połączenie. Specjalne receptury, oryginalne dodatki, niepowtarzalne konsystencje oraz sposób podania dań - to wszystko jest na najwyższym poziomie.

Czy wizyta w Nomie zainspirowała Was do nowych działań w Śląskiej Prohibicji? Co wynieśliście z tej wizyty?

Wizyta w Nomie to przede wszystkim inspiracja, nauka i cenne doświadczenie, które warto przenosić na nasze realia. Pod każdym względem. Dla mnie jako dla szefa kuchni to przede wszystkim produkt i dbałość o każdy detal. Perfekcja w pracy zespołu, który działa jak jeden organizm, była doskonale przemyślana. Tworzenie atmosfery i odczucia gościa, który siedzi przy stole jest równie ważne. Jakość pracy i obsługa w Nomie zasługują na absolutne uznanie. To daje poczucie, że mimo świetnie wykonywanej pracy przez mój zespół w Śląskiej Prohibicji zawsze można doskonalić poszczególne obszary. Codziennie chcemy być lepsi dla naszych gości, a zdobywać wiedzę zawsze od tych najlepszych. Noma to spełnienie kulinarnych marzeń dla wielu, dla nas również.

Dziękujemy za rozmowę.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz