Partnerzy portalu
Masowe zwolnienia pracowników i bankructwa w polskiej gastronomii Masowe zwolnienia pracowników i bankructwa w polskiej gastronomii, fot. unsplash

Masowe zwolnienia pracowników i bankructwa w polskiej gastronomii

Autor: horecatrends.pl/informacja prasowa Data: 08 grudnia 2020 14:42

200 tys. osób w polskiej gastronomii straci pracę, a 15 tys. lokali gastronomicznych w naszym kraju ogłosi upadłość - od początku pandemii do końca tego roku. 130 tys. pracowników już zwolniono i upadło dotąd około 7-8 tys. lokali gastronomicznych. Takie szacunki podaje Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej (IGGP).

Przed pandemią było w Polsce 76 tys. lokali gastronomicznych, które zatrudniały łącznie prawie milion osób. Jak szacuje IGGP, w wyniku pandemii i związanych z nią obostrzeń (w tym kolejnych lockdownów) branża gastronomiczna w naszym kraju skurczy się o około 20 proc. Masowo zwalnia się w niej obecnie m.in. kucharzy, ale i kelnerów. Lokale gastronomiczne w Polsce od połowy października mogą sprzedawać jedzenie tylko na wynos i dowozić je do klienta (nie można spożywać jedzenia w lokalu).

- Obecnie funkcjonuje tylko 15-20 proc. wszystkich lokali gastronomicznych, tradycyjne restauracje są zamknięte – mówi Jacek Czauderna, prezes Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej w wywiadzie dla kanału To Ty Decydujesz. - Zapewnienia niektórych mediów, że branża funkcjonuje i sobie radzi, że ratują ją wywozy i wynosy, to niczym nieuzasadnione, nie poparte faktami teorie.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Jego zdaniem taka sprzedaż potraw (na wynos i dowożenie ich do klienta) pomaga przetrwać jedynie tym lokalom, które już wcześniej były nastawione na tego typu model funkcjonowania (jedzenie na wynos i dowożone do klienta) – np. sieciom pizzerii.

- Ponad 80 proc. lokali gastronomicznych w Polsce ma obecnie takie obroty, że nie ma szans pokryć z nich nawet kosztów stałych, wynagrodzeń pracowników czy kosztów wynajmu lokali – mówi Czauderna. - Firmy gastronomiczne w naszym kraju nie mają obecnie płynności finansowej, a bez niej brakuje im środków na wynagrodzenia pracowników i czynsze za lokale. Jeśli właściciele lokali gastronomicznych nie będą ich opłacać, to będą eksmisje z lokali i kolejne zwolnienia pracowników.

Prezes IGGP przedstawia też postulaty branży gastromicznej. Wśród nich są m.in. obniżenie – w ślad za innymi krajami unijnymi – stawki VAT na usługi gastronomiczne do 8 proc., rządowe pożyczki płynnościowe z gwarancjami Banku Gospodarstwa Krajowego i preferencyjne (przez pewien czas) stawki składek ZUS. Więcej o tych postulatach można przeczytać w petycji Sztabu Kryzysowego Gastronomii Polskiej do rządu, z 23 listopada:

Jacek Czauderna przyznaje, że rząd nie odpowiedział na te postulaty, na żadną z kilku skierowanych do niego petycji branży gastronomicznej. W rozmowie z kanałem Fundacji Pomyśl o Przyszłości szef IGGP wskazuje również na niekonsekwencję i niespójność decyzji rządu wobec tej branży. Zwraca uwagę, że np. można jeść w wagonach restauracyjnych Warsu w pociągach, w restauracji sejmowej, w ministerialnych kantynach, że otwarta jest gastronomia przy stokach narciarskich, a także kasyna.

To jeden z powodów, dla których zdaniem Jacka Czauderny właściciele lokali gastronomicznych będą masowo występować o odszkodowania od rządu - za zamknięcie ich lokali decyzją administracyjną i nie udzielenie im adekwatnej pomocy, potrzebnej w związku z tą decyzją. - Takie pozwy są nieuniknione i już się pojawiły, już mamy trend składania związanych z tym pozwów zbiorowych i obserwujemy go także w gastronomii – twierdzi Czauderna. - Te pozwy pojawiły się i będą się pojawiać właśnie dlatego, że jest wiele niekonsekwencji w rządowych decyzjach dotyczących branży gastronomicznej. I dodaje na koniec: - To będzie tragedia, że wiele tysięcy rodzin zasiądzie do stołu wigilijnego z wypowiedzeniami umów o pracę. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz