Mihiderka: W 2020 krajowa gastronomia została doprowadzona na skraj upadku



horecatrends.pl - 30 grudnia 2020 14:10


W mijającym roku krajowa gastronomia została doprowadzona na skraj upadku. Jest to szczególnie przykre, że stało się to wskutek działań naszego polskiego rządu, który swoimi chaotycznymi posunięciami spowodował, że wiele budowanych latami przedsięwzięć zostało zrujnowanych - mówi serwisowi horecatrends.pl Marcin Krysiński, współwłaściciel sieci Mihiderka.

Jak podkreśla Marcin Krysiński, w 2020 plany i inwestycje wielu przedsiębiorców zostały obrócone wniwecz.

– Pokazano nam, że w Polsce nie ma czegoś takiego, jak prawo, że najważniejszy jest interes polityczny, pod który można nagiąć każdy przepis. Skutki „pracy” rządu będą jeszcze długo oddziaływały na naszą gospodarkę i – obawiam się – że negatywne efekty tego co się stało w tym roku, będą obecne przez kilka najbliższych lat. Zakładając nawet, że same ograniczenia i lockdowny mają jakieś swoje uzasadnienie medyczne, to jednak przymusowe przeniesienie skutków finansowych ich wprowadzenia w żadnej mierze nie powinno dotyczyć przedsiębiorców. W cywilizowanym kraju – a do takich zalicza się Polskę – niewyobrażalne jest, aby władza tak daleko i wybiórczo ingerowała w relacje gospodarcze. I jeszcze chciała uniknąć za to odpowiedzialności. Tyle, że to na nasze nieszczęście się dzieje – mówi.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Gastronomia stała się jedną z najbardziej pokrzywdzonych branż.

– Zapewne nikt z zainteresowanych przedstawicieli rządu nie prowadził własnej restauracji. To wyjątkowo wymagający i kosztochłonny biznes, na którego sukces pracuje się latami. Trzeba ponieść spore wydatki na dokumentację, remont, adaptację i wyposażenie lokalu, który najczęściej jest wynajęty. Następnie cierpliwie budować swoją markę wśród klientów. Każdy szczegół może mieć znaczenie, więc dba się o te szczegóły. Dzięki temu klienci wracają. Przychodzą nie tylko zjeść, ale też spędzić czas w miejscu, którego atmosfera im odpowiada. Ograniczenie działalności tylko do dostaw i wynosów, a następnie oczekiwanie, że te dwa kanały dystrybucji – wykluczając pizzę i sushi – pozwolą się restauracji utrzymać, jest śmieszne – dodaje.

– Już nawet ucichły apele o pomoc, o zrozumienie trudnej sytuacji, o prawne uregulowanie kwestii zawieszenia czynszów, kredytów, leasingów itd. Zostaliśmy sami. Prawie 80.000 restauracji, które dawały zatrudnienie na poziomie jednego miliona osób – wylicza współwłaściciel sieci Mihiderka.