Pandemia i niepokoje społeczne uderzają w waszyngtońskich restauratorów



PAP - 19 stycznia 2021 10:23


Z obawy przed zamieszkami w związku z inauguracją Joe Bidena część waszyngtońskich restauratorów wstrzymała działalność i kolejny już raz w tym roku zabiła deskami okna. Branża z wytęsknieniem oczekuje końca epidemii Covid-19 i inauguracji nowego prezydenta USA, licząc na powrót turystów.

Po szturmie na Kapitol z 6 stycznia zwolenników ustępującego prezydenta Donalda Trumpa władze Waszyngtonu wraz z władzami federalnymi zaprowadziły w centrum amerykańskiej stolicy ścisły lockdown. Obecność żołnierzy na skrzyżowaniach i barier ochronnych odstrasza mieszkańców i nielicznych w trakcie pandemii turystów od wizyt w restauracjach. Urzędników, którzy w takcie pracy mogliby skusić się na obiad, od miesięcy prawie nie ma, większość biur ze względu na Covid-19 stoi pusta.

Cuba Libre - kubańska restauracja słynąca z rumu i latynoskich wieczorów tanecznych - została zamknięta 12 stycznia i nie otworzy się aż do inauguracji. "Obawiamy się o bezpieczeństwo naszych pracowników i gości" - przyznaje właściciel Barry Gutin.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Przy normalnych okolicznościach, bez Covid-19 i obaw związanych z bezpieczeństwem, sprzedaż w prezydenckim tygodniu inauguracyjnym wyglądałaby - jak to ujmuje Gatin - jak "seria sobotnich nocy". Zamiast tego są jednak "kolejne dwa tygodnie bez zarabiania pieniędzy". "Taka strata dochodów blednie jednak w porównaniu z 10 miesiącami finansowej dewastacji, z którą mamy do czynienia" - przyznaje restaurator, wskazując na pandemię.

Jessica Swan, menadżerka stołecznej "Pi Pizzeria", nie wie jeszcze czy działający jeszcze lokal pozostanie otwarty we wtorek lub środę, ruch jednak już od kilku dni spada. Kobieta z optymizmem patrzy w przyszłość po inauguracji - liczy, że nawet w pandemii, na piwo i pizzę będzie można wpuścić do co drugiego stolika.

W mediach społecznościowych mieszkańcy Waszyngtonu, w tym szczególnie ci zatrudnieni w gastronomii, ze zdziwieniem zauważają, że po miesiącach pandemii zaczynają tęsknić za turystami i to nie tylko za pieniędzmi, które zostawiają w mieście. Niektórzy obawiają się, że reputacja Dystryktu Kolumbii po zamieszkach na Kapitolu może zostać na stałe nadszarpnięta i na długo odstraszać przyjezdnych.

"Tu już nakłada się wiele problemów, nie skończył się tak właściwie lockdown przez pandemię, a potem nałożył się na niego drugi, związany z kwestią bezpieczeństwa po zamieszkach na Kapitolu. I teraz mamy lockdown w lockdownie" - mówi PAP uśmiechając się sprzedawczyni w sklepie sieci Walgreens, kilka przecznic od Białego Domu. Lokal - tak jak podczas ubiegłorocznych wiosennych niepokojów i gwałtownych antyrasistowskich protestów - zabity jest deskami. O tym, że jest otwarty informują przywieszone do nich kartki.

Przed zaprzysiężeniem Bidena centrum Waszyngtonu przypomina strefę wojny. Ulice miasta patroluje Gwardia Narodowa, FBI, policja i straż graniczna. Wznoszone są ogrodzenia, barykady i punkty kontrole; część ulic wyłączono z ruchu, zastawiając je samochodami. Przed Kongres i Biały Dom nie ma dostępu.

Na wielkich błoniach (National Mall) między Kapitolem a Mauzoleum Abrahama Lincolna wbito 200 tysięcy flag symbolizujących Amerykanów, którzy w wyjątkowych czasach nie mogą wziąć udziału w uroczystości prezydenckiego zaprzysiężenia. Przed Kongresem nie będzie w tym roku tłumów, co spowodowane jest ograniczeniami przeciwepidemicznymi i zaostrzonymi środkami bezpieczeństwa.