Partnerzy portalu
Restauratorzy z Francji nie chcą przepustek sanitarnych Właściciele restauracji zrozpaczeni z powodu przepustki sanitarnej/ fot. unsplash.com

Restauratorzy z Francji nie chcą przepustek sanitarnych

Autor: PAP Data: 20 sierpnia 2021 09:50

Właściciele restauracji i kawiarni są zrozpaczeni z powodu obowiązującej we Francji od 9 sierpnia przepustki sanitarnej, koniecznej by wejść do sali restauracyjnej czy do kawiarnianego ogródka.

Według szacunków ich obroty obniżyły się o 30 proc. w skali kraju, a w niektórych miastach i regionach - nawet o połowę.

Źle znoszą też konieczność sprawdzania klientów, bo to, jak mówią, "nie ich zawód", a na dodatek powoduje nieporozumienia, a nawet konflikty.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Francuscy restauratorzy przeciwni przepustkom sanitarnym

Pracownicy gastronomii, podobnie jak liczni komentatorzy i niektórzy politycy, krytykują władze za niewystarczające przygotowanie obowiązku przepustki, "głuchotę i ślepotę" wobec sugestii i potrzeb zainteresowanych oraz za hipokryzję i "molestowanie ludzi w celu zmuszenia ich do zaszczepienia się, bez wprowadzania formalnego obowiązku".

Laurent Frechet, prezes branży restauracji Krajowego Zgrupowania Indywidualnych Hotelarzy i Restauratorów (GNI-HCR), uznał, że, "od 9 sierpnia restauracje straciły dwa typy klientów - takich, którzy nie potrafili zaopatrzyć się w przepustkę (którą pobiera się w internecie na stronie ubezpieczeń zdrowotnych - PAP) i takich, którzy z zasady odmawiają zastosowania się do nowych reguł".

Sezon zapowiadał się świetnie, szczególnie w miejscowościach wczasowych i uzdrowiskowych, a to dlatego, że według Alaina Fontaine'a, przytaczanego w "Le Figaro" prezesa innego stowarzyszenia restauratorów, "9 mln Francuzów, którzy zazwyczaj wyjeżdżają za granicę, wakacje spędza w tym roku w kraju".

Zastępca dyrektora tygodnika "Paris-Match" Regis Le Sommier zwrócił uwagę na trudności techniczne w kontrolowaniu klientów. "Wielkie zakłady dają sobie radę, ale małe lokale, nie mające środków i wystarczającej liczby pracowników, cierpią. A do tego policjanci, którzy przychodzą sprawdzać przepustki sanitarne, sami ich mieć nie muszą" - powiedział w debacie telewizji E-News.

Kelner paryskiej restauracji powiedział w wywiadzie dla France-Info TV: "Jestem tu, żeby obsługiwać klientów, rozmawiać i żartować z ludźmi, nie po to, żeby ich kontrolować. Bycie gliną - to nie w moim DNA".

Elisabeth Levy, szefowa miesięcznika "Causeur" uznała, że "wkraczamy w strefę permanentnej kontroli, narzuconej przez rząd, który chce nas wziąć na wyczerpanie".

Filozof Nathan Devers powiedział w E-News: "Ma się wrażenie, że władze głuche są i ślepe na bolączki i sugestie obywateli. A przepustka obowiązująca w ogródkach to znęcanie się nad ludźmi. To również atak na francuski styl życia".

Francja - awantura o przepustki covidowe

Filozof, podobnie jak inni komentatorzy nazwał hipokryzją "uniemożliwianie życia nieszczepionym" w celu "przyparcia ich do muru". "Uczciwiej byłoby nakazać obowiązkowe szczepienia" - sugerował.

Wiceprzewodniczący francuskiego Senatu Roger Karoutchi z centro-prawicowej partii Republikanie, powiedział w wywiadzie telewizyjnym: "Jestem raczej za przepustką sanitarną, ale przeciw sposobowi, w jaki została narzucona i obowiązkowi w takich miejscach, jak ogródki kawiarniane czy centra handlowe. To wszystko wykazuje całkowity brak pedagogii i przygotowania ze strony rządu. I stąd takie sprzeczności, jak stacja testów wewnątrz centrum, do którego wejść można tylko z przepustką sanitarną. Pod koniec sierpnia trzeba będzie podsumować wyniki tej przepustki i nie jestem pewien, że to będzie na korzyść rządu".

Senator podkreślił, że walczyć będzie o to, by gdy tylko sytuacja epidemiczna pozwoli, natychmiast zniesiono przepustkę sanitarną.

W radiu i telewizji ministrowie, lekarze, epidemiolodzy i osoby wyleczone z ciężkich przypadków Covid-19 mnożą wezwania do szczepienia się. Argumentem jest "postawa obywatelska". "Szczepcie się dla siebie, dla swych bliskich i dla waszego kraju" - wzywał 40-latek po trzech miesiącach reanimacji.

Politycy, głównie z ugrupowań prorządowych, ale nie tylko, wzywają do zaakceptowania pewnego, czasowego ograniczenia wolności po to, by uniknąć gorszych restrykcji, takich jak godzina policyjna czy lockdown.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz