Partnerzy portalu
Śląska Prohibicja i Morski Zając szykują się na nowe otwarcie Śląska Prohibicja od kilku tygodni prężnie działa przy pracach ogródkowych

Śląska Prohibicja i Morski Zając szykują się na nowe otwarcie

Autor: horecatrends.pl Data: 14 maja 2021 14:55

Śląska Prohibicja z Katowic i Morski Zając z Kuźnicy opowiadają, jak szykują się na nowe otwarcie i powrót gości.

Śląska Prohibicja z Katowic

– Od kilku tygodni prężnie działamy przy porządkach, pracach ogródkowych czy malarskich, aby przyjąć naszych gości z należytą starannością. Niezależnie od stanowiska wszyscy przygotowujemy restauracje na nowe otwarcie po tak długim czasie. Jednak podczas lockdownu nie czekaliśmy bezczynnie. Odbyliśmy różne szkolenia o winach i alkoholach. Nasi kucharze i cukiernicy przygotowali również nową kartę, w której widnieją znane wszystkim klasyki jak i nowe, autorskie dania. Z niej również szkolona jest obsługa sali. Mamy przyjemność spotkać się i próbować nowych dań tak, aby kelnerzy dobrze poznali nowe propozycje i byli przygotowani na ewentualne pytania i perfekcyjną prezentację pozycji z karty. Przez zamknięcie zmiana personelu była nieunikniona i wciąż aktywnie poszukujemy kucharzy, którzy zechcą z nami współpracować. Nie daliśmy się pandemii, to najważniejsze, wciąż jesteśmy pełni energii i chęci do działania, a czytając komentarze gości, którzy nie potrafią doczekać się naszego powrotu otrzymujemy ogromne wsparcie. Z niecierpliwością czekamy na ruch w restauracji, huczne rozmowy gości i ich opinie na temat naszych dań. Cały czas pamiętamy jednak o panującej pandemii i nie przestajemy dbać o bezpieczeństwo. Zachowujemy wszystkie wprowadzone wcześniej normy sanitarne – mówi Aleksandra Mucha, dyrektor zarządzająca restauracji Śląska Prohibicja.

Morski Zając z Kuźnicy

– Przygotowania do otwarcia restauracji po tak długim lockdownie to jak otwieranie jej na nowo, po raz pierwszy. Kucharze opracowali sezonowe menu, tak aby zaskoczyć nowymi smakami. Porcelana i sztućce czekają wypolerowane na pierwszych gości. Wyposażenie jest przygotowane na wielogodzinne gotowanie, a restauracja lśni. Zastanawiamy się jednak czego możemy spodziewać się po gościach? Hucznych odwiedzin i braku wolnych stolików? Kolejek przed lokalem? Szczerze mówiąc – na to właśnie liczymy. Czy jesteśmy gotowi? Robimy wszystko co w naszej mocy, aby zapanować nad chaosem, który wdarł się do nas w kwietniu 2020. Przy przyjmowaniu gości nie zapominamy jednak o panującym reżimie sanitarnym, dbamy o wszystkich. Bezpieczeństwo jest dla nas na pierwszym miejscu. Przejście z przygotowywania posiłków na wynos to niebo a ziemia w porównaniu do przyjmowania gości w restauracji. Jednak od tego jesteśmy i to właśnie uwielbiamy. Podczas zamknięcia nie próżnowaliśmy, przeszliśmy szkolenia i warsztaty, by móc zapewnić odwiedzającym najwyższy poziom obsługi. Powoli, do magazynów pakujemy opakowania na wynos. Na tarasie Morskiego Zająca w końcu tętnić będzie życie, więc szykujemy stoły i krzesła, sadzimy zioła w donicach i szukamy kolejnych, nowych, nietuzinkowych rozwiązań. Nie zdradzę szczegółów, ale mamy na to piękny plan! Przed kucharzami również wielkie wyzwanie - nie pakowanie dań do jednorazowych opakowań, a szykowanie talerzy, które „zaspokoją” również oko. Dania a’la cart niekiedy są wieloskładnikowe, złożone – trzeba to bardzo dokładnie zaplanować, zorganizować przestrzeń i ludzi. Sytuacja z personelem jest trudna, mamy nasz stały team, ale też i nowych pracowników, czujemy jednak, że na szczyt sezonu to wciąż za mało. Mamy poczucie, że lockdown spowodował, że spora część osób z branży gastronomicznej po prostu odeszła – mówi Klaudia Świerczyńska, manager restauracji Morski Zając.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz