Partnerzy portalu
Sobieniak: tarcza rządowa jest chyba po to, żeby restauratorzy skończyli na tarczy Jurek Sobieniak: tarcza rządowa jest chyba po to, żeby restauratorzy skończyli na tarczy / fot. facebook.com/SM-Deska-i-kreska

Sobieniak: tarcza rządowa jest chyba po to, żeby restauratorzy skończyli na tarczy

Autor: Jakub Szymanek/horecatrends.pl Data: 25 stycznia 2021 08:34

– Nie otwieram się, bo ryzyko jest zbyt duże, a opłacalność tego nijaka. Nie przyjdzie do mnie tylu gości, żeby zapełnić całą salę. Natomiast jeśli chodzi o restauratorów, którzy decydują się na to, niech sobie dobrze przemyślą, czy to jest warte, bo mogą zwracać pieniądze, które dostali od rządu – powiedział nam Jurek Sobieniak. Z właścicielem lokali „Sypka mąka” porozmawialiśmy o aktualnej sytuacji w branży i podejściu do gastronomii ze strony rządu.

O sytuacji w branży i tarczach finansowych

Nie toniemy, nie pływamy, po woli umieramy. Co do tarczy, można dostać pomoc, pod warunkiem, że strata restauratora musi być powyżej 40 proc. zysku. A zysk zazwyczaj wynosi 15 proc. z obrotów restauracji. To oznacza, że jeśli ktoś chce otrzymać wsparcie, to musi do tego dołożyć ponad 20 proc. Koszty są bardzo wysokie i odpowiedzialność względem zysku.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Patrząc na ostatni rok, przez ponad pół roku jesteśmy zamknięci, więc nie zarabiamy w ogóle, dlatego jeśli ktoś nie odkładał pieniędzy, nie jest w stanie utrzymać się, stąd tyle osób zamyka swoje biznesy. A to co rząd proponuje jako tarcze, to jednorazowe strzały gotówki. To jest kpina. Ta tarcza ze strony rządu, to chyba jest po to, żeby restauratorzy skończyli na tarczy, żeby nas na niej wywieźć. Dlatego nie dziwię się, że górale buntują się. Jak sobie policzyli, jaka pomoc ma do nich trafić i ile, to porównali sobie z zyskiem za sezon i uznali, że nie mają na co czekać i szukają innych rozwiązań.

A rząd straszy, że jak ktoś otworzy się, to nie dostanie pomocy finansowej. A do tego rząd zarządza nie swoimi pieniędzmi, bo rząd nie ma pieniędzy, tylko są to pieniądze podatników. A rząd w dodatku zarządza tymi pieniędzmi nieumiejętnie, wydając na inne nieistotne tematy, a nie na pomoc przedsiębiorcom. Rząd rzuca kwotami ogólnymi i robi tym propagandę. A żeby przedsiębiorca mógł utrzymać biznes i pracowników potrzebuje dużego wsparcia. Zwróćmy uwagę, że mówimy o utrzymaniu, a nie o zarabianiu, czyli restaurator przez ten czas nie zarabia w ogóle.

Podsumowując z jednej strony mamy górali, którzy nie mają nic do stracenia. A z drugiej mnie, takiego restauratora, który nie otworzy się, bo dostał jakąś pomoc. Ma dwa miejsca, które chce utrzymać, gdzie jedno miejsce ciągnie drugie, bo drugie nie daje rady. Utrzymuje ludzi i wierzy, że za chwile przyjdą lepsze czasy. I sprawdza informacje, które do niego docierają co dwa tygodnie ze strony rządu, i wierzy, że w końcu coś się wydarzy na jego korzyść. Ale niestety ciągle tak się nie dzieje, bo rząd nie ma żadnego planu, a działania rządzących są krótkoterminowe. Nie wiem, ile osób w rządzie ma doświadczenia w prowadzeniu biznesu, ale widzę, że nie rozumieją totalnie jak to wygląda.

O kasach fiskalnych

Wprowadzenie nowych kas fiskalnych to gwóźdź do trumny, żeby dobić przedsiębiorców. To można było odroczyć, tylko trzeba było wiedzieć kiedy. A tak rząd zamiast nam pomagać, to jeszcze dokłada kłopotów i wydatków.  

Gastronomia polockdownowa

Gastronomia będzie rozkręcać się bardzo powoli. Ludzie będą głodni wyjść, ale nikt tego nie zrobi od razu, na hura. Hotele i gastronomia będą na końcu otwarte przez rząd. Myślę, że z końcem wiosny, jak pogoda pozwoli na otwarcie ogródków i będziemy mogli w nich sprzedawać, wówczas zacznie się dopiero normalne funkcjonowanie. Moim zdaniem czerwiec będzie tym miesiącem, w którym ruch w restauracjach wróci do normalności. Nie jestem tego pewny, ale tego nam życzę.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz