Partnerzy portalu
Social media w restauracji. Gości irytuje brak najprostszych informacji Te restauracje, które ‘’potrafią w social media’’ zazwyczaj mają się bardzo dobrze - wskazuje Piotr Gładczak. Fot. Shutterstock

Social media w restauracji. Gości irytuje brak najprostszych informacji

Autor: Katarzyna Gubała Data: 21 sierpnia 2022 13:00

- To jest bardzo częste, że nie ma na Google informacji o nowym lokalu, nie ma jego profilu na Facebooku ani Instagramie. Taki lokal przetrwa może 3-4 miesiące - mówi Piotr Gładczak, autor opiniotwórczego bloga restauracyjnego Wrocławskie Podróże Kulinarne.

Horecatrends: Swoim obserwatorom zadał pan pytanie o to, co najbardziej irytuje ich w social mediach lokali gastronomicznych. Znakomita większość odpowiedzi dotyczyła braku menu, braku menu z cenami, braku godzin otwarcia lokalu. Wydawałoby się, że to absolutnie podstawowe elementy.

Piotr Gładczak, prowadzący Wrocławskie Podróże Kulinarne: Tak, a jednak w większości miejsc menu czy godziny otwarcia nie są aktualizowane, a przede wszystkim nie ma prostego kontaktu z gości, a do tego social media tak naprawdę służą. Te restauracje, które ‘’potrafią w social media’’ zazwyczaj mają się bardzo dobrze. Te, które ich nie używają albo mają tylko dlatego, żeby je mieć - mają się jak się mają.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Zwrócono też uwagę na to, że sporo restauracji ma tylko profile na social media albo tylko stronę internetową. W pierwszym przypadku lokal ogranicza się tylko do osób posiadających konta na mediach społecznościowych, w drugim na stronie internetowej pokazuje głównie stałą ofertę - interakcja z gośćmi jest znikoma. Czy to jest błąd mieć tylko jeden ten kanał dotarcia do gości?

Strony internetowe na siłą rzeczy trochę odeszły do lamusa, chyba, że mówimy o restauracjach, które przyjmują zamówienia i rozwożą jedzenie - wtedy wiadomo, że strona internetowa musi być.

Obserwując zmieniające się, właściwie z miesiąca na miesiąc, trendy uważam, że dobrze prowadzona restauracja powinna być aktywna absolutnie wszędzie.

Nic nie szkodzi, żeby restauracja fine diningowa miała konto na TikToku. To jest coś od czego wielu ucieka, mówiąc, że to niepotrzebne, my się nie nadajemy. Uważam, że absolutnie warto być wszędzie i tam, gdzie się da dotrzeć choćby do kilku klientów to jest zawsze na plus.

TikTok jest stosunkowo nowym medium, ale czy spotyka pan restauratorów, którzy mówią jak się na tym nie znam, mnie nie ma na tym Facebooku i na tym Instagramie, ja tego nie potrzebuję, moi goście tego nie używają.

Niestety  tak, spotykam i to jest trudne do zrozumienia w obecnych czasach. Najlepszą cezurą była pandemia, szczególnie pierwsze uderzenie, kiedy wiele restauracji nagle obudziło się, że w sumie to nigdy się nie kontaktowało się ze swoimi gośćmi za pomocą social mediów. Nagle był wysyp postów wielu restauracji, które wrzucały post po wielu miesiącach milczenia - rekordziści, jak widziałem, po 6 lat odświeżyli swój profil na Facebooku. To był moment, w którym okazało się, że potrzebujemy jakiegoś medium, w którym będziemy mogli przekazać swoje informacje. Wtedy się wielu obudziło, oczywiście później, gdy przyszedł sezon letni i restauracje się otworzyły, to znowu Facebook został odstawiony, u wielu to trwa do tej pory.

Horecatrends: Czy taka postawa jest uzależniona od wieku? Czy to dotyczy starszego pokolenia restauratorów?

Nie, to po prostu mentalne podejście. Jeśli ktoś rozumie biznes i wie, że bez social mediów nie da go prowadzić, to wygrywa. Znam ludzi, którzy mają 60 lat, 20 lat i 40 lat, którzy świetnie sobie radzą na tych polach albo wiedzą, że muszą zatrudnić kogoś, kto jest specjalistą w tej dziedzinie. Są też młodzi ludzie, którzy otwierają restaurację i nikogo o tym nie informują. To jest bardzo częste, że nie ma na Google informacji o nowym lokalu, nie ma jego profilu na Facebooku ani Instagramie. To brutalne co powiem, ale ja wiem, że taki lokal przetrwa może 3-4 miesiące.

Spotkałam się z takim stwierdzeniem, że social media to marketing z 95-procentową zniżką. Zgodzi się pan z tym?

Rozumiem, że chodzi o to, że w teorii są darmowe? Jest wiele restauracji, które mają swoje nieoczywiste pomysły poza wrzucaniem codziennej oferty lunchowej pt. ‘’mamy to i to i to’’, bo to już nikogo nie interesuje. Więc tak, jak najbardziej tak social media są narzędziem marketingowym, natomiast nie do końca się zgodzę z tym, że są prawie darmowe, bo przy obecnym zalewie newsów, żeby się przebić, trzeba Facebookowi trochę zapłacić, czyli trzeba mieć budżet i pomysł na promowanie postów. Dobrze rozplanowany budżet - w niektórych restauracjach liczonych nawet w dziesiątkach tysięcy złotych - potrafi przynieść bardzo konkretne efekty.

Pana obserwatorzy zwracali uwagę, że irytuje ich brak cen w menu lub przy zdjęciach dań udostępnianych w social mediach. Na ile istotną dla nas jest informacja o tej cenie i czy restauratorzy powinni podawać ceny na social mediach, czy brać gościa z zaskoczenia: ‘’jak już przyjdzie, wtedy się dowie o tej cenie’’?

Staram się zrozumieć obie strony: restauratorów i gości. Wiem z czego czasami wynika brak tych cen - to jest próba uniknięcia negatywnych komentarzy pod postem z tym menu. Ta cena jednak powinna być, gdyż jest to swego rodzaju oferta. Rolą właściciela jest zrobienie wszystkiego, żeby ułatwić sprawę klientowi. Jeśli się nie poda tych cen, to trochę stoi na przegranej pozycji.

Potencjalnych gości irytuje również brak godzin otwarcia albo brak informacji o tym, że lokal zamknie się wcześniej czy otworzy później z jakiegoś powodu. Zamiast przeprowadzać śledztwo, czy lokal jest czynny albo ryzykować - wybierzemy inny. Wybierzemy ten, który jest aktywny i podaje te informacje.

Tak to działa. To jest siła social mediów, że za pomocą smartfona możemy sobie bardzo szybko zerknąć, gdzie jest otwarte, gdzie i co możemy zjeść. Ktoś, kto nie podaje tych podstawowych informacji - traci. Częste tłumaczenie, że ‘’nie mamy czasu, bo jesteśmy zajęci na kuchni’’ jest dosyć śmieszne, bo wiemy, że zrobienie postu zajmuje kilka minut i to powinna być część pracy, taka jak pokrojenie ziemniaków.

Dziękujemy za rozmowę.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz