Partnerzy portalu
Burmistrz Mikołajek: Lockdown wpływa na całe miasteczko Mikołajki w lockdownie: brak turystów, pustki na ulicach/ fot. shutterstock

Burmistrz Mikołajek: Lockdown wpływa na całe miasteczko

Autor: PAP Data: 02 marca 2021 17:15

Mikołajki, mazurskie miasteczko, które latem tętni życiem, obecnie jest opustoszałe. Obowiązujący od soboty lockdown na Warmii i Mazurach spowodował, że nie ma turystów, których i tak zwykle o tej porze było o wiele mniej niż w sezonie letnim. Hotele są zamknięte, nieliczne lokale gastronomiczne utrzymują się z usług cateringowych kierowanych do mieszkańców.

"Nasza działalność jest ściśle związana z obecnością gości hotelowych. Jeśli hotele są czynne, przyjmują gości, to oni też wychodzą do miasta, spacerują, coś kupią a jeśli hotel jest zamknięty to i u nas jest cisza. U nas promenada nad jeziorem jest wyznacznikiem tego, czy turyści są w Mikołajkach. Jeśli ich nie widać tutaj, to znaczy że ich nie ma w ogóle"- dodała.

Od soboty na Warmii i Mazurach jako jedynym regionie w Polsce, z powodu dużego wzrostu zakażeń, obowiązuje lockdown. Zamknięte są hotele i galerie handlowe, baseny i miejsca rekreacji, kina i teatry, od poniedziałku klasy 1-3 wróciły do nauki zdalnej.

Burmistrz Mikołajek Piotr Jakubowski powiedział PAP, że według jego wiedzy wszyscy przedsiębiorcy w tym mieście podporządkowali się wprowadzonym w regionie obostrzeniom. Zaznaczył, że nie wie, czy z powodu lockdownu dochodziło do wypraszania gości hotelowych. W jego ocenie, nie było jednak logicznego uzasadnienia dla wprowadzenia tych ograniczeń akurat od soboty, bo gdyby wprowadzone je dzień później, to goście mogliby dokończyć weekendowe pobyty i wyjechać w niedzielę po śniadaniu.

Przypomniał, że chociaż lockdown bezpośrednio dotyczy właścicieli i pracowników hoteli, to w przypadku Mikołajek wpływa to również na funkcjonowanie wielu innych firm, co przekłada się praktycznie na całe miasto. W tym mazurskim kurorcie są 4 tys. mieszkańców i 7-8 tys. miejsc noclegowych. "My nie mamy jakiegoś przemysłu, naszym przemysłem jest turystyka" - zauważył.

W rozmowie z PAP burmistrz odniósł się do swoich wcześniejszych słów dla jednego z portali: "Jedyne, co mogę teraz zrobić, to stanąć przeciwko sanepidowi. Nikomu nie zakażę dalszej działalności".

"Każdy odbierze moją wypowiedź tak jak chce. Jeżeli właściciel hotelu czy pensjonatu stwierdzi, że on nie będzie się zamykał, ponieważ oznaczałoby to katastrofę dla jego firmy, a sanepid czy inne instytucje będą podejmowały wobec niego środki zaradcze, łącznie z karaniem go, to ja w takim przypadku będę podejmował decyzje sprowadzające się do jego obrony" - tłumaczył Jakubowski.

Wyjaśnił też, że nie zachęcał przedsiębiorców do zbuntowania się przeciwko obostrzeniom, tylko chciał w ten sposób jasno zadeklarować, że jako burmistrz jest do ich dyspozycji, gdyby potrzebowali pomocy. Mogłaby mieć ona - jak mówił - różne formy - czy to bezpośredniej interwencji czy np. pomocy prawnej od gminy.

Przypomniał, że w poniedziałek przedstawiciele branży turystycznej z Warmii i Mazur zorganizowali protest przed siedzibą kancelarii premiera pod hasłem "Chcemy pracować, nie protestować".

Warmińsko-mazurski wojewódzki inspektor sanitarny Janusz Dzisko przekazał PAP, że podczas kontroli prowadzonych w miniony weekend inspekcja nie stwierdziła rażących nieprawidłowości związanych z wprowadzonym w regionie lockdownem.

"Skontrolowaliśmy większość hoteli i pensjonatów, i mogę powiedzieć, że prawie wszyscy przedsiębiorcy dostosowali się do wymagań nowego lockdownu. W jednym przypadku były drobne dyskusje, ale temat jest już wyprostowany" - ocenił.

Jak wyjaśnił, w tym przypadku wszczęto postępowanie administracyjne, ale - jego zdaniem - w momencie, w którym przedsiębiorca dostosuje się do obostrzeń, najpewniej zostanie ono zawieszone.

Dzisko - pytany o dwukrotne kontrole przeprowadzone w weekend w dużym hotelu w Mikołajkach - powiedział, że służby sanitarne nie miały uwag do właściciela tego obiektu, który "poszedł na pełną współpracę".

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz