Piwo: spada produkcja i sprzedaż, rośnie fala zaległości



Oprac. KG - 21 lipca 2022 09:00


Pijemy mniej piwa. To wpływa na małe, zwłaszcza wyspecjalizowane sklepy oraz bary, puby i inne lokale, dla których sprzedaż piwa to pokaźna część przychodów.

Urlopowy wyjazd, grill na łonie natury, letni festiwal muzyczny czy wypad ze znajomymi na miasto to wakacyjne aktywności, którym bardzo często towarzyszy piwo. Producenci piwa z utęsknieniem spoglądali na sezon letni. W tym roku wypatrywali go szczególnie intensywnie, by w końcu odkuć się po fatalnym dla nich okresie pandemicznych lockdownów. Te nadzieje przekreśliła wojna w Ukrainie oraz stale rosnąca inflacja, przez które Polacy rezygnują i z wakacji, i z piwa - czytamy w komunikacie prasowym.

- Na pytanie o zmiany zakupowe w związku z drożyzną i konfliktem w Ukrainie Polacy przyznali, że ze względu na rosnące ceny, w pierwszej kolejności ograniczą wydatki na wyjścia do restauracji i jedzenie na mieście oraz rozrywkę taką jak kino, teatr czy koncerty (po 54 proc.). Wysoko na liście znalazły się także wydatki na używki, które chce ograniczyć 46 proc. z nas. Mowa tu o papierosach i alkoholu, czyli również o piwie - mówi Sławomir Grzelczak, prezes Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Restauracja, bar, kawiarnia - szukasz lokalu do wynajęcia lub na sprzedaż? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Inne z badań pokazało, że głównie ze względów finansowych jedna trzecia z nas nie planuje w tym roku dłuższego wakacyjnego wyjazdu. Okazji by zwiększyć sprzedaż piwa latem będzie więc mniej.

Branża piwna to system naczyń połączonych

Najlepiej uwidoczniło się to podczas pandemii, kiedy zamknięcie barów, pubów i lokali serwujących alkohol pociągnęło za sobą kryzys wśród browarów. Zwłaszcza tych najmniejszych, które nie posiadają linii do butelkowania piwa, a sprzedają ten trunek jedynie w kegach. Odwoływane imprezy masowe oraz ograniczanie aktywności społecznej dotknęło jednak wszystkich, także największych graczy.

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie podaje, że w roku 2021 mieliśmy największy od dziesięciu lat spadek wolumenowy i pierwszy od 2017 roku spadek wartościowy rynku piwa. Obecnie próżno wypatrywać poprawy.

Pierwszy kwartał br. przyniósł kolejny, tym razem 4 proc. spadek sprzedaży piwa w ujęciu ilościowym rok do roku. Złą sytuację potwierdzają dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor bazie informacji kredytowych BIK.

Pod koniec marca 2020 roku suma zaległości producentów piwa wynosiła niecałe 1,4 mln zł. Z końcem maja 2021 roku było to 3,5 mln zł, a rok później – pod koniec maja 2022 – niespłacone zaległości opiewały już na kwotę bliską 22 mln zł. Oznacza to, że rok do roku zwiększyły się o ponad 500 proc.

Tracą wszyscy, którzy zajmują się sprzedażą piwa

Choć pandemiczne lockdowny w mniejszym stopniu dotknęły punkty sprzedaży detalicznej, dziś także one cierpią z powodu spadającej konsumpcji piwa. Z danych firmy analitycznej CMR wynika, że piwo stanowi 12 proc. obrotów pod względem wartości i 24 proc. pod względem liczby transakcji w sklepach do 300 mkw. W przypadku supermarketów jest to odpowiednio 3,5 proc. oraz 12 proc. Sprzedaż używek, takich jak piwo i papierosy to dla sklepów pokaźna część przychodów, a jak pokazały badania dla BIG InfoMonitor, kwoty wydawane na używki chce ograniczyć blisko połowa z Polaków.

– Na spadku spożycia i produkcji piwa tracą także wszyscy ci, którzy zajmują się jego sprzedażą. Stąd ich wyższe obecnie zaległości niż na początku pandemii. W przypadku sklepów suma zadłużenia w maju br. wynosiła niecałe 68 mln złotych, wobec niespełna 67 mln zł w marcu 2020 - tłumaczy Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

I dodaje: - Nie można też zapomnieć o serwujących piwo lokalach, takich jak bary, puby czy dyskoteki, których zadłużenie wynosi obecnie ok. 42,7 mln zł, podczas gdy w marcu 2020 opiewało na kwotę bliską 33,7 mln zł.