Partnerzy portalu
Na jarmarki bożonarodzeniowe do Berlina tłumnie jeżdżą Polacy Wśród tłumów podążających na świąteczne jarmarki do Berlina są Polacy. Fot. Shutterstock

Na jarmarki bożonarodzeniowe do Berlina tłumnie jeżdżą Polacy

Autor: PAP Data: 06 grudnia 2021 09:39

Tłumy berlińczyków i turystów, w tym bardzo wielu z Polski, odwiedzili w drugą niedzielę Adwentu jarmarki świąteczne w stolicy Niemiec. Nie odstraszają ich ograniczenia związane z pandemią koronawirusa.

Niemcy odmierzają czas przed świętami Bożego Narodzenia kolejnymi niedzielami Adwentu. 5 grudnia wypadła druga taka niedziela. Nawet gdyby ktoś o tym zapomniał, to berlińczycy mu przypomną, życząc na przykład na pożegnanie po krótkiej pogawędce z nieznajomym w metrze "szczęśliwej drugiej niedzieli Adwentu". A skoro Adwent, to trzeba się wybrać na Weihnachtsmarkt - jarmark bożonarodzeniowy. Tradycja tych jarmarków sięga w Niemczech XIV wieku.

Jarmark w Berlinie jeszcze się trzyma

W zeszłym roku ogromnie popularne jarmarki nie odbywały się z powodu pandemii koronawirusa. W tym roku w wielu regionach RFN również je odwołano w związku ze szczytem wyjątkowo dotkliwej czwartej fali pandemii Covid-19. Berlin jeszcze się trzyma, choć oczywiście wprowadzono ograniczenia.

Na pięknym, położonym kilka kroków od Friedrichstrasse placu Gendarmenmarkt, otoczonym z trzech stron imponującymi budynkami Katedry Niemieckiej, Katedry Francuskiej i Konzerthausu, odbywa się jeden z najpopularniejszych berlińskich jarmarków. W białych namiotach kupimy i wypijemy grzane wino, piwo, zjemy jabłka w lukrze i gofry, sękacze i strucle albo prawdopodobnie najdłuższe na świecie pieczone kiełbaski. Można też kupić wyroby rzemieślników, często naprawdę dużej urody, i wielkie lukrowane pierniki w kształcie serca ze stosownymi do świątecznych okoliczności napisami.

Ogromna choinka wabi przechodniów z daleka swoim blaskiem na Gendarmenmarkt, ale jest to blask nieco zwodniczy. W tym roku bowiem wstępu na Weihnachtsmarkt strzegą punkty kontroli paszportów covidowych i zaświadczeń o wyzdrowieniu po Covid-19 - jarmark odbywa się w reżimie 2G. Przed każdym z tych punktów ustawiały się w niedzielę wieczorem kilkusetosobowe kolejki. Widać stęsknionych za jarmarkiem na najpiękniejszym placu stolicy berlińczyków nie jest w stanie zniechęcić nawet godzina czekania w temperaturze oscylującej w okolicach zera.

Na tym jarmarku bez kontroli 

Wiele swobodniej jest w centrum zachodniej części Berlina, na jarmarku pod kościołem Pamięci na Breitscheidplatz, gdzie obowiązują przepisy 3G: odwiedzający muszą być w pełni zaszczepieni, mieć negatywny wynik testu lub wyzdrowieć po koronawirusie. Tu żadnych punktów kontroli nie ma, a policja ustawia się w kolejce po przysmaki razem ze zwiedzającymi.

To właśnie na Breitscheidplatz w 2016 roku doszło do zamachu terrorystycznego. Rozpędzona ciężarówka prowadzona przez Tunezyjczyka wjechała w bawiący się tłum; zginęło 12 osób. Pamięć o ofiarach wciąż jest żywa - w niedzielę na schodach pod kościołem ustawiono fotografie ofiar, paliły się znicze. Zamachowcowi nie udało się zabić ducha tego miejsca - zawsze tętniącego życiem, a w czasie poprzedzającym Boże Narodzenie szczególnie radosnego.

W cieniu wieży zniszczonego w czasie II wojny światowej kościoła Kaiser-Wilhelm-Gedaechtniskirche ustawiono kilkadziesiąt straganów z grzanym winem, jedzeniem, rękodziełem. Zachwycają świąteczne dekoracje. Dla dzieci są też karuzele.

Spod Szczecina do Berlina, bo Niemcy to potrafią

W tłumie gości jarmarku nawet częściej niż niemiecki słychać było w niedzielę język polski. Najwyraźniej Polaków nie odstraszyły obowiązujące nowe, surowsze zasady wjazdu do Niemiec z Polski, która została uznana za obszar wysokiego ryzyka epidemicznego. To już tradycja, że mieszkańcy województw graniczących z Niemcami przyjeżdżają do Berlina na słynne jarmarki.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz