Partnerzy portalu
Szymon Czerwiński inwestuje w Sopocie. Czy turyści pokochają polską kiełbasę? Szymon Czerwiński z piątej edycji Masterchefa powraca w sezonie letnim z polską kiełbasą w Sopocie / fot. PTWP

Szymon Czerwiński inwestuje w Sopocie. Czy turyści pokochają polską kiełbasę?

Autor: Jakub Szymanek Data: 26 maja 2022 07:32

Szymon Czerwiński z piątej edycji Masterchefa powraca w sezonie letnim z polską kiełbasą w formie street foodu. Po dwóch latach w Warszawie Szymon postanowił przenieść się nad morze i tam inwestować w rozwój swojego gastronomicznego biznesu. W rozmowie z horecatrends.pl. opowiedział, skąd taka decyzja.

Latem powraca jedzenie w plenerze i letni street food, a razem z nim Szymon Czerwiński i polska kiełbasa w formie hot dogów. W tym roku inaczej niż poprzednich latem, bo nie w stolicy, a nad morzem. Skąd taki pomysł?

Bardzo cieszę się, że jest już wiosna i lato, że mogę znowu karmić ludzi. W tym roku zupełna zmiana. Przez dwa lata pracowałem w Warszawie na Targu Śniadaniowym i Nocnym Markecie. W tym roku otwieram całą strefę Północ w Sopocie na Placu Zdrojowym 2, przy samym centrum, przy wejściu na molo. 120 metrów kwadratowych mojej strefy, w której będziemy serwować najlepsze koktajle w Sopocie, a także karmić turystów i tubylców najlepszym street foodem, jaki można sobie wyobrazić, czyli polską kiełbasą. W tym roku rozwijamy się, czyli oprócz dań, które dobrze znamy, będzie złota kiełbasa podana z szyjkami rakowymi gotowanymi w białym winie z majonezem truflowym. Będą różne wariacje z frytkami, również z belgijskimi. No i skoro morze, to będzie również wkładka sopocka, fishburger, czyli dorsz w cieście piwnym, do tego małosolny, cebula, koperek i cytryna. I rybka i frytka, bo tego, by nie mogło zabraknąć.

Polska kiełbasa nad morzem

Jak wyglądały prace nad otwarciem puntu gastro przy molo w Sopocie? Co było największym wyzwaniem?

Przegotowania trwają od stycznia tak naprawdę. Mamy za chwilę czerwiec, więc jestem już po wszystkim odbiorach i mógłbym już właściwie otworzyć. Przede wszystkim to, że nikogo nie znałem na miejscu, nowe miasto i to, że musiałem wszystko zaczynać od nowa. Musiałem znaleźć mieszkanie, bo tak naprawdę przeprowadzam się do Trójmiasta na te kilka miesięcy, bo tam chcę gotować. Było ciężko. Nawet bardzo ciężko, ponieważ żyłem w dwóch miastach.

Ciężka była rekrutacja pracowników i cała praca na tym konceptem, bo to jest zupełnie nowy koncept, nowe miejsce na mapie Trójmiasta i Polski. Strefa Północ, czyli wielki ogród na kilkadziesiąt miejsc, mnóstwo palm, wszystko będzie podświetlone, będą kosze, w których będzie można posiedzieć, będą wysokie stoły do hokerów i koktajle autorskie, sopockie na bazie najlepszych alkoholi, więc jestem przekonany, że goście będą chętnie mnie odwiedzać.

Patrząc na popularność sopockiego molo i tłumy, które tam się pojawiają, obsługa będzie nie lada wyzwaniem. Jaka jest twoja strategia, żeby to wszystko umiejętnie ogarnąć?

Myślę, że dwa lata pracy na Nocnym Markecie i Targu Śniadaniowym dużo mnie nauczyły. Tam zawsze był trafik ludzi, więc trzeba było pracować ciężko i wytrwale. Dostawy just in time będziemy realizować na bieżąco. Bazuję na lokalnych dostawcach. Mam masarza, który robi kiełbasę według mojego przepisu. Mam fajnego piekarza, który będzie serować świeże bulki. Opieram się na lokalnych dostawach, aby mieć łatwe dostawy i zawsze pod ręką, bo to jest ważne.
I przede wszystkim zespól ludzi. Długo ich rekrutowałem. Mam nadzieję, że udało się wybrać najlepszych. Zawsze szanuję swoich pracowników. Staram się ludzi doceniać. I nie traktuję ich jako pracowników, ale jako współpracowników. Mam tego świadomość, że bez nich nic nie uzyskam i nic nie osiągnę, więc oni są dla mnie bardzo ważnym ogniwem.

Rynek pracy w gastronomii

Ile osób będziesz zatrudniać?

W tej chwili mam 6 osób zatrudnionych. Docelowo obliczenia pokazują mi, że 12 -13 osób powinienem mieć. Będzie kilka zmian. Będziemy pracować 7 dni w tygodniu. W sezonie pewnie od 12 do 24. W czerwcu jeszcze tak w godzinach okrojonych, żeby pomału sobie ruszać. Na początku całe menu nie będzie dostępne, bo chcę, żeby każdy się wdrożył i przygotował, bo tak jak wspomniałem, oprócz kiełbasy mamy inne dania w menu plus druga sekcja, czyli bar, którego nigdy nie miałem. I tutaj dochodzi zupełnie inna sekcja osób. Mam głównego barmana, który układał całą kartę drinków, bo ja nie jestem barmanem, ale teraz będę też piwo nalewać.

Jak udało ci się przekonać ludzi do pracy przy twoim projekcie?

Od razu dawałem stawkę większą niż pozostali w ogłoszeniach, więc osób chętnych było sporo, na chwilę obecną nawet więcej niż potrzebuję. Mam tego świadomość, że jest to praca sezonowa. Co innego jest praca na pełen etat i z perspektywą pracy po sezonie. Ja też staram się dać większe stawki, aby tych ludzi zaufanych ściągnąć, aby te 3 – 4 miesiące dali z siebie wszystko. Ale też jest bardzo wielu kucharzy czy barmanów, który się tylko nastawiają na pracę sezonową, aby w sezonie zarobić maksymalnie możliwe pieniądze, a w roku normlanym studiują, uczą się czy mają normalną pracę.

Tak naprawdę wiemy, jak jest w gastronomii, mam świadomość tego, że będzie duża rotacja, jedni przyjdą, drudzy nie przyjdą. Ja zawsze stawiam sprawę jasno, jeśli chcą odejść, niech powiedzą wcześniej, jeśli chcą iść na imprezę, niech powiedzą wcześniej. Najgorsze co może być w gastronomii, to jest to, że kucharz czy barman nie przychodzą do pracy, a mamy tabakę i cały czas kolejkę, która stoi. Mam nadzieję, że to się u mnie nie wydarzy. Chociaż na pewno się wydarzy, dlatego staramy się mieć więcej osób na zakładkę, aby mieć ten bank, z którego można korzystać w razie godziny W.

Konkurencja i paragony grozy w Sopocie

Jak chcesz wyróżnić się wśród konkurencji i przyciągnąć gości?

W tamtym roku milion osób weszło na molo w ciągu sezonu. Chce zaoferować monciakowi to, co się słyszy, że często nie ma tam gdzie zjeść, że jest słabe jedzenie, głównie gofry i lody. Dlatego chcemy dać turystom i lokalsom dobre jedzenie w odpowiedniej cenie, bo teraz ceny szaleją. Nie mam zamiaru robić paragonów grozy i żerować na ludziach. Tak jak w Warszawie będę starał się mieć ceny atrakcyjne. Oczywiście muszę zarobić na utrzymanie lokalu, ale nie mam zamiaru wymyślać cen po 30, 40 czy 50 zł za produkty, które mogę atrakcyjniej sprzedać. Zawsze zależało mi, żeby moje produkty były dostępne dla wszystkich. Oczywiście złota kiełbasa z butelką prosecco będzie mieć swoją cenę, ale to jest produkt premium. Pozostałe będą na pewno w cenach przystępnych.

Kiedy start?

Startujemy 3 czerwca, w strefie Północ w Sopocie. Plac Zdrojowy 2. Wejście na molo po lewej stronie za fontanną.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz