Partnerzy portalu
Agata Gwiazdowska o świętach: moja rodzina to inspiracja, każda ze stron dokłada swój smak fot. materiały prasowe

Agata Gwiazdowska o świętach: moja rodzina to inspiracja, każda ze stron dokłada swój smak

Autor: Jakub Szymanek/horecatrends.pl Data: 18 grudnia 2019 14:12

Kontynuujemy naszą kulinarną podróż po świątecznych stołach. Tym razem wspólnie z Food Collective sprawdziliśmy, jak z przygotowaniami do świat radzi sobie Agata Gwiazdowska, czyli najmłodsza uczestniczka pierwszej polskiej edycji programu „Hell’s Kitchen”. Obecnie Agata wspólnie z mamą prowadzi dwa rodzinne biznesy: „Pełny Brzuszek” - firmę cateringową, obsługującą warszawskie przedszkola oraz „Projekt Jedzenie”, czyli nowoczesny koncept cateringu eventowego. Zobaczcie, co koniecznie znajdzie się na wigilijnym stole Agaty oraz jakie ma rady na niemarnowanie jedzenia po świętach.

Horecatrends.pl: Co koniecznie znajdzie się na Twoim świątecznym stole?

Agata Gwiazdowska: To zależy od dnia. Menu układa moja mama, bo to w jej domu spędzamy święta. Jest niczym kompozytor, jej nie da się przeszkodzić, choć co roku święta wyglądają dość podobnie :) Zaczynamy od sałatki jarzynowej (bez groszku, bo tata nie zje). Nie może zabraknąć też śledzi w kwaśnej śmietanie z szalotką i grójeckim jabłkiem, czy smażonego karpia z konfiturą z czerwonej cebuli z dodatkiem czerwonego wytrawnego wina. Najważniejsze jednak są pierogi, ręcznie robione przez całą naszą rodzinę, z kiszoną kapustą charsznicką i suszonymi grzybami (jesienne zbiory na coś się przydadzą) obowiązkowo dobrze przysmażone na patelni. I oczywiście barszcz i piernik, bez tego nie waż się siadać do świątecznego stołu!

W trakcie przygotowań do świąt, w kuchni stawiasz na tradycyjne przepisy czy nowoczesne rozwiązania? Skąd czerpiesz inspiracje?

Zdecydowanie stawiamy na tradycyjne smaki. Moja rodzina to inspiracja, każda ze stron dokłada swój smak. Barszcz pochodzi z domu rodzinnego mojej mamy, zaś piernik z przepisu prababci od strony taty. Barszcz to świąteczna popisowa potrawa mamy. Zaczyn robi 3 dni przed świętami. Robi furorę,  jest lekko słodkawy a zarazem czosnkowo-majerankowy, idealnie zbalansowany. Magicznym składnikiem są jabłka, mieszkamy nieopodal Grójca, dodane, tworzą pyszny smak.

Zaś piernik zaczynamy przygotowywać już na początku grudnia, a dopiero w Wigilie po śniadaniu jest wyrabiany finalnie. Przez ten czas przyprawy zaczynają naprawdę działać, po upieczeniu są one jeszcze bardziej wyraziste a samo ciasto kruche i zarazem kleiste.

Często zdarza się, że po świętach w wielu domach zostaje sporo jedzenia. Co zrobić, aby nie marnować jedzenia po świętach?

Kto zjada ostatki ten piękny i gładki - powiada mój tata, który jest kozłem ofiarnym każdego rodzinnego spotkania, on odchodzi ostatni od stołu. Moja rodzina jest liczna, po świętach zawsze rozdajemy sobie jedzenie, znamy już swoje upodobania. Moja mama przyjmie niebotyczną ilość smażonego karpia, którego później zaleje octową marynatą. W zeszłym roku podzieliliśmy się jedzeniem z jedną z warszawskich jadłodzielni. Oznaczyliśmy pudełka z jedzeniem opisem i datą. Następnego dnia nie było po nich śladu. Mam nadzieję, że smakowały i w tym roku także skorzystamy z tej możliwości. Wolimy się podzielić niż wyrzucić.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz