Andrzej Polan: nigdy nie umiałem gotować pod dyktando (wywiad)



horecatrends.pl/informacja prasowa - 10 czerwca 2021 10:39


Andrzej Polan został ambasadorem kampanii społecznej „Jedz Bez Wyrzutów”. W ramach akcji opowiedział o tym, jak jeść i gotować odpowiedzialnie, bez wyrzucania jedzenie do kosza, bez wyrzutów sumienia i z korzyścią dla środowiska.

Patrząc na wyniki badań, które mówią o tym, że w Polsce marnuje się blisko 5 mln ton żywności z czego 60%, tj. aż 3 mln ton marnujemy w naszych domach - nasuwa się pytanie czy w Polsce mamy w ogóle szacunek do jedzenia?

Podejrzewam, że większość z nas zapewne ten szacunek do jedzenia ma, bo Polacy lubią zjeść. Natomiast chyba nie do końca mamy szacunek do własnej kieszeni, do pieniądza, mimo, że czasy trudne. Kiedy chodzę do dużych marketów, choć rzadko to robię i widzę, co ludzie potrafią wrzucić do koszyków, w jakich ilościach, to jest to dla mnie sygnał, że chyba nie mamy szacunku do tego co jest w tym koszyku, bo zaraz o połowie z tego zapomnimy i najprawdopodobniej trafi to do kosza, bo nie wierzę żebyśmy to rozdali.

Oczywiście oczy jadłyby wszystko, zwłaszcza na zakupach, kiedy wypełniamy koszyki po brzegi. Jak nad tym pracować?

 Dawno temu, kiedy były małe sklepy, choć one są jeszcze do tej pory, bo przecież mamy małe sklepiki osiedlowe, to było tak, że się szło po to czego potrzebowaliśmy faktycznie, czyli butelkę mleka, dwie bułki, pół kostki masła. Teraz kiedy świat został zasypany dużymi marketami, wchodzimy do takiego sklepu i już nie kupujemy pół kostki masła, tylko wrzucamy dwie albo trzy. My nie mamy w zwyczaju kupić pół bochenka chleba, tylko kupujemy cały bochenek, a „bo może się przyda”. Oczywiście byłoby to krzywdzące gdybym powiedział, że robimy to wszyscy, bo zauważam, że są ludzie, którzy mają ze sobą kartkę, a na kartce mają spis tych produktów, których potrzebują. I ten powrót do listy zakupów to jest jedna z mądrzejszych i kluczowych decyzji. Kupujmy tyle, ile potrzebujemy.

Tylko czy taka lista wystarczy?

Oczywiście trzeba jeszcze pamiętać, by tej listy faktycznie się trzymać i nie chodzić na zakupy głodnym. Musimy zrezygnować z myślenia podczas zakupów „bo może się przyda”. Sam się na tym potrafię złapać i bywa, że stojąc w kolejce do kasy po prostu pewne rzeczy odstawiam, bo zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę tego nie potrzebuję. Cieszy mnie to, że zaczynamy powoli, z rozwagą rozpisywać menu na tydzień czy też na trzy dni i odpowiednio do tego robimy listę niezbędnych produktów. Zanim z taką lista pójdziemy do sklepu to warto ją jeszcze zweryfikować i rozejrzeć się w domu, czy aby przypadkiem nie posiadamy części wypisanych produktów, bo akurat zostały gdzieś przypadkiem wepchnięte, ściśnięte a należałoby je wykorzystać. Warto też pomyśleć nad zamianą potrzebnego składnika na inny, na przykład potrzebujemy kaszę, a w domu mamy ryż.

Jak radzić sobie z niemarnowaniem żywności w kuchni?

Już się spotkałem parę razy z tym, że szefowie kuchni wcale nie są tak kreatywni, jakby mogło się wydawać, mimo że mają ogromne możliwości. Potrafią być bardzo szablonowi, trzymać się receptur, przepisów, co jest dla mnie nieporozumieniem i zawsze z tym walczyłem. Ja nigdy nie umiałem gotować pod dyktando. Wracając do tych wszystkich, którzy gotują w domach. Owszem są tacy, którzy mówią, że nie potrafią nawet wody ugotować i rzeczywiście dla nich ta receptura, nawet banalna może być skomplikowana i bardzo mocno się jej trzymają. Najczęściej jak nie ma jakiegoś składnika potrzebnego w przepisie to w ogóle nie podchodzą do tematu, czyli takie kategoryczne i zasadnicze podejście. Tylko, że to w ogóle nie ma sensu. Kuchnia jest tak przyjaznym miejscem, że my tam możemy stać się czarodziejami, nie kucharzami. Twórzmy coś, żeby wokół tej receptury pojawiły się jakieś historie, który my dodajemy i przez co to nasze danie staje się autorskie. Warto trochę sobie odpuścić, zamiast dążyć do spisanej na stronach książki kucharskiej perfekcji. A największe pole do zaprezentowania się jako czarodziej daje używanie przypraw. Możemy to samo danie podać na wiele różnych sposobów używając różnych ziół. I to też jest patent na niemarnowanie żywności.

Mówiliśmy o improwizacji, o wykorzystywaniu w kuchni produktów, które już mamy. Przeszliśmy przez temat planowania, a także wspomnieliśmy o uważnym czytaniu i rozróżnianiu dat ważności. Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

Dużą rolę w niemarnowaniu odgrywa jeszcze przechowywanie. Każdy produkt ma swoje miejsce na ziemi i w domu. To oznacza, że na przykład w lodówce nie powinniśmy przechowywać pomidorów, bananów, cytrusów. Nie ma nic gorszego jak wstawianie pomidorów do lodówki. Pomidor zamknięty w lodówce zamyka się w sobie i traci swój smak, a to często skutkuje tym, że taki pomidor ląduje niestety w koszu. Bardzo ważne jest zwracanie uwagi na przechowywanie produktów sypkich w takich miejscach, w których jest obieg powietrza. Źle przetrzymywane kasza, ryż, również niezabezpieczone przyprawy mogą powodować, że będziemy klaskać, i to nie będą brawa, tylko będziemy ganiać za molami (śmiech). Odpowiedniego przechowywania wymagają też warzywa korzenne - najlepiej w miejscach przewiewnych i ciemnych.

Czy możemy zatem coś wyrzucić w kuchni?

Cytrusy zanim do nas dotrą przemierzają ogromną odległość, są zabezpieczane przez spryskiwanie. Często dochodzi do tego, że pojawia się jakaś pleśń. I niestety produkt, który w sposób naturalny zaczyna się psuć, staje się niebezpieczny i z nim już nic nie zrobimy, nie przemyjemy, nie odetniemy. To samo jest z produktami, które często są oznaczane jako „należy spożyć do” (termin przydatności do spożycia) m.in. na mięsach, rybach, nabiale itp. Musimy tej daty się trzymać, bo ona gwarantuje, że żywność jest bezpieczna. Kupując w promocji schab w opakowaniu 5 kg, musimy go w terminie spożyć, czyli wziąć odpowiedzialność za wykorzystanie tego produktu. Jeśli nie potrzebujemy takiej ilości, nie kupujmy tylko dlatego, że jest tańszy.