Partnerzy portalu
Darmowy obiad za instastory. Żebractwo, pomysł na życie czy znak czasów? – opinie

Darmowy obiad za instastory. Żebractwo, pomysł na życie czy znak czasów? – opinie

Autor: Anna Wrona/horecatrends.pl Data: 10 lipca 2019 09:00

W mediach od początku miesiąca toczy się dyskusja na temat influencerów proponujących restauratorom darmowe obiady w zamian za wpis w mediach społecznościowych. Czy warto wchodzić w Instabarter? Spytaliśmy o to ekspertów.

Po tym, jak właściciel sopockiej restauracji ujawnił oferty "współpracy" otrzymywane od influencerów, w sieci zawrzało. Sprawa dotyczyła prób wproszenia się na darmowe obiady (często suto zakrapiane) w zamian za oznaczenie danego lokalu w mediach społecznościowych, np. za zrobienie instastory. Bardzo szybko pojawiły się głosy ostro piętnujące "instażebractwo". Warto spojrzeć na to jednak także z innej perspektywy.

Nic nowego i nic złego

– Nie można uciekać od faktu, że żyjemy w w postmedialnej rzeczywistości wpływu. Fragmentaryzacja mediów i uwagi odbiorców, aż po tzw. mikroinfluencerów jest faktem i w związku z tym dyskusja o zasadności dobrze zorganizowanych działań marketingowo-influencerskich jest jałowa. Są one konieczne – mówi Maciek Żakowski, restaurator,  współtwórca Restaurant Week Polska oraz sieci ORZO. 

Jak przytacza, nie jest też to nic nowego – od zarania kultury restauracyjnej we wczesnonapoleońskim Paryżu istniały nieforamalne zniżki dla znanych i wpływowych osób, a w czasach kolejnych francuskich republik bardzo wpływowi ówcześni hipsterzy (les flaneurs) czy artyści nie regulowali rachunków w restauracjach. Późniejsze analogowe karty zniżkowe dla znanych osób czy celebrytów są tego kolejną konsekwencją.

– Nie uważam, by zapytania influencerów o zniżki były czymś negatywnym. Biznes to biznes, a biznes gastronomiczny musi docierać ze swoimi komunikatami marketingowymi do odbiorców. Każdego dnia otrzymujemy w restauracjach dziesiątki ofert od dostawców różnych produktów i wykonawców różnych usług, w tym oferty współpracy od influencerów. Przesiewamy je i decydujemy, co dobre dla nas i rozwoju naszego biznesu. Prawie wszystkie z nich odrzucamy, ale staramy się wyławiać perełki i zgodnie z wysoką kulturą biznesową wdrażać atrakcyjne dla nas współprace. Osobiście widzę wiele pozytywnych cech kultury influencerskiej i mnogości zapytań o "Darmowy obiad za instastory", ponieważ mam wiele szacunku dla osób z wielkim trudem budujących swoje małe biznesy od podstaw i niezależnie od systemu społeczno-korporacyjnego. Doceniam ich walkę o rozwój oraz życiowe możliwości; nawet jeśli czasem przybiera ona lekko komiczny charakter – mówi Maciek Żakowski.

A nuż trafi się szóstka w lotka?

Podobnego zdania jest Wojtek Osiński, marketingowiec i twórca bloga Taste Poland: z punktu widzenia restauratora teoretycznie można podjąć ryzyko. Bo to jak z kuponem w Lotka: czasem można wygrać 6, zwykle jednak – nic.

Trzeba natomiast pamiętać, że liczba instastories, jakie się przewijają przez nasze oczy rośnie lawinowo, a ich czas to tylko 24h.

 – Jak z naszą relacją się przebić? Warto o to zapytać twórcę przed podjęciem współpracy. Warto też negocjować takie formy relacji, które mają dłuższe życie - relację wideo czy wpis na blogu. Coś, co potencjalnie później możemy wykorzystać na własnych kanałach – radzi Wojtek Osiński.

Niepewność i zawiedzione zaufanie

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz