Gaja Kuroń o sposobach na niemarnowanie jedzenia po świętach Gaja Kuroń opowiedziała nam o swoich przygotowaniach kulinarnych do Wielkanocy. / fot. JS

Gaja Kuroń o sposobach na niemarnowanie jedzenia po świętach

Autor: Jakub Szymanek Data: 12 kwietnia 2022 22:16

Wielkanoc za pasem. Jeśli macie jeszcze wątpliwości co do dań, na które warto postawić w tym roku, przeczytajcie, co o swoich przygotowaniach kulinarnych do świąt mówi horecatrends.pl Gaja Kuroń, dietetyk i kucharz w jednym, a także uczestniczka 6. edycji Masterchefa.

Jakub Szymanek: jak wyglądają przygotowania rodziny Kuroniów do Wielkanocy pod kątem kulinarnym?

Gaja Kuroń: U nas zawsze jest o tyle dobrze i wygodnie, że nie obciążamy gotowaniem jednej osoby i zawsze staramy się dzielić obowiązkami w kuchni na nas kilkoro. Święta zawsze spędzamy u mojej mamy, która przygotowuje te potrawy, które są najważniejsze i które trzeba przygotować w domu, na miejscu jak np. żurek, który gotuje się od kilku godzin czy kaczkę, która jest już zamarynowana dzień lub dwa przed Wielkanocą. Ja zazwyczaj robię jakieś ciasto np. sernik, szynki i jajka faszerowane. Babcia przywozi jajka świecone i sałatkę jarzynową. A Kuba robi rybne dodatki i jakąś pyszną sałatkę. Dzięki temu, że dzielimy się obowiązkami w kuchni, każdy jest wypoczęty, a nie zmęczony tym, że musiał zrobić kilka lub kilkanaście potraw.

Które dania muszą zawsze znaleźć się na Twoim stole wielkanocnym? Czy masz swoje ulubione potrawy?

Ciężko powiedzieć, bo uwielbiam każdą kuchnię i mięso dobrej jakości, czy to kiełbasa czy szynka. Natomiast jedną potrawą, która na pewno musi być na śniadaniu wielkanocnym to zimne przystawki, jak szynki, kiełbasy, pasztety. Wszystkie te dodatki, które je się z żurawiną, smakują mi najbardziej.

Przy okazji świąt jednych czy drugich jak bumerang powraca temat walki z marnowaniem żywności. Czy masz swoje sposoby na to, jak nie marnować jedzenia? Co robić z żywnością, która została nam po świętach?

U nas mój tata był tą osobą, która zamawiała za dużo i później to zostawało i dojadał. Natomiast moja mama jest mistrzynią zero waste i śmiejemy się w domu, że wprowadziła to już dawno do kuchni, zanim zero waste zaczęło być modne. Moja mama potrafi wszystko wykorzystać, przykładowo: jeśli została szynka, przesmaży ją i da do zupy np. do żurku. Z kolei z boczku, który został, zrobi chipsy.

Moja mama zawsze też każdemu daje jedzenie do domu, żeby nie zmarnowało się. Mama pyta się, kto co chce, komu co najlepiej smakowało i rozdaje. Natomiast u nas rzadko jest tak, że coś zostaje. Patrząc na nasze doświadczenie w gastronomii, zawsze staramy się wszystko umiejętnie planować. Czasami jak coś zostanie, to zamrozimy. Jeśli przykładowo zostanie kawałek jakiegoś ciasta, przerabiamy je na placki. Jeśli zostanie mięso, to przesmażamy i dodajmy je np. do zupy.

Bawimy się w kuchni, wykorzystujemy to, co zostało i gotujemy z tego nowe dania. I to radzę wszystkim, żeby nie bać się kuchni, kombinować z jedzeniem, próbować na różne sposoby, bo najgorsze co możemy zrobić, to zmarnować jedzenie i je wyrzucić.

Dziękuję za rozmowę i życzę wesołych świąt.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz