Partnerzy portalu
Lara Gessler i Kati Płachecka o pracy influencera gastronomicznego O tym, jak zostać influencerem poważanym w branży dyskutowano podczas Made For Restaurant New Generation w Sopocie. Fot. Katarzyna Gubała/PTWP

Lara Gessler i Kati Płachecka o pracy influencera gastronomicznego

Autor: Katarzyna Gubała Data: 13 września 2022 08:45

O tym, czym się różni praca dziennikarza kulinarnego od pracy influencera gastronomicznego Maciej Nowak rozmawiał z influencerkami Larą Gessler i Kati Płachecką.

  • - Dla mnie najważniejsze jest napisanie tekstu. Żeby się czytał a nie klikał - mówi Maciej Nowak, krytyk kulinarny
  • - Gdybym miała podsumować, jak widzę swoją pracę to wspieram krakowską gastronomię, a te długie formy, które też piszę niestety się nie klikają, więc to się pisze dla branży, bo branża czyta - uważa Kati Płachecka, autorka krakow.food_kati 
  • - Jako branża nie powinniśmy oczekiwać tego, co robi influencer od dziennikarza i odwrotnie - podkreśla Marta Jakubowska z Ferment Group
  • - Staram się nie wydawać złych opinii, bo chcę pokazywać piękny, smaczny świat i na tym się skupić - przyznaje Lara Gessler, restauratorka i influencerka

Maciej Nowak przez 20 lat pisał w Gazecie Wyborczej o nowych restauracjach. Po 5-letniej przerwie w kwietniu tego roku, recenzje Nowaka powróciły do Gazety w copiątkowym cyklu ‘’Pełną gębą’’. Podczas panelu dyskusyjnego ‘’Jak zostać influencerem poważanym w branży?’’ Maciej Nowak, dziennikarz i krytyk kulinarny podkreślił, że czuje się dziennikarzem a nie influencerem. 

- Zaczynałem prawie 30 lat temu pisać o knajpach z perspektywy dziennikarza i tak naprawdę dla mnie - uświadomiłem sobie to niedawno - najważniejsze jest napisanie tekstu. To, żeby tekst był atrakcyjny i żeby był. Żeby się czytał a nie klikał. Potem właściwie mnie już nie interesuje tak naprawdę, jak on funkcjonuje dalej, czy wpływa, jak wpływa. (…) mam świadomość, że jest to całkowicie staroświeckie i kończy się tak naprawdę na Enter, gdy wysyłam tekst do redakcji - przyznał.

O to, na czym polega odmienność pracy influencer od tradycyjnego dziennikarstwa Maciej Nowak spytał Larę Gessler i Kati Płachecką.

- Robiąc jakikolwiek rodzaj influencerstwa internetowego, zawsze będziemy w lekkim poczuciu kompleksu w stosunku do tego, co robisz ty, ze względu na to, że jednak my sprzedajemy rekomendacje, sprzedajemy wrażenia, bardzo dużo doświadczamy. Wydaje mi się, że to, co my robimy siłą rzeczy jest dużo szybsze, dużo sprawniejsze przez to, że u nas w zasadzie prawie każdy posiłek może być potencjalną rekomendacją lub nią nie być - mówiła Lara Gessler.

Czytaj też Współpraca restaurator - influencer. Jakich błędów unikać?

I dodała: - Ten proces twórczy - tym bardziej, jeśli chodzi o Instagram - wydaje mi się jest bardzo skrócony. Przez to, że jest u nas takie podpięcie do naszego życia i jest dużo bardziej holistyczne spojrzenie, to gdzieś zaciera się ta granica istotna między naszym życiem a pracą i faktycznie te rekomendacje wchodzą bardzo naturalnie, bardzo intuicyjnie i ich dostępność jest dużo większa. 

Warto, by każda relacja była oznaczona

Kati Płachecka, prowadząca krakow.food_kati zwróciła uwagę, że teraz odbiorcy klikają, kiedy pokazuje się twarz.

- Śledząc nas wydaje im się, że nas znają, że są naszymi znajomymi, że mogą nas o wszystko zapytać, dlatego mamy bardzo dużo wiadomości od ludzi. Przez to konto wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjne i pokazuje się jeszcze większej liczbie ludzi - wyjaśniała.

Dodała, że jej praca influencerska przez wiele lat była niezarobkowa.

- Instagram był dla mnie narzędziem personal brandingowym, potem wyszedł z tego przewodnik kulinarny po Krakowie dla turystów. Zaczęli do mnie pisać turyści, bardzo często dawałam im całe plany wycieczek: co mogą zrobić, gdzie mogą zjeść. To było dla mnie, w jakiś sposób bardzo przyjemne - mieć kontakt z ludźmi. Teraz jestem w Krakowie największą influencerką i bardzo pilnuję tego, żeby każda, absolutnie każda moja wizyta była prawidłowo oznaczona. Jeżeli byłam na zaproszenie to dodaję hasztag #nazaproszenie, jeżeli mam jakąś współpracę dodaje #współpraca - zaznaczyła Kati Płachecka.

Wskazała, że na jej social mediach pojawia się mnóstwo treści z jej codziennego życia.

- Z moich wyjść, bo chodzę bardzo dużo, bardzo chętnie. Mam też partnera, który mnie wyciąga w różne mysie nory. Odkrywamy te miejsca, tworzymy na nie mody, pomagamy małym restauratorom zaistnieć. Oni jak najbardziej potrzebują tego wsparcia nie mając środków, więc ja z przyjemnością im pomagam. Gdybym miała podsumować, jak widzę tę pracę, jak bym mogła ją nazwać, to wspieram krakowską gastronomię, a te długie formy, które też pisze niestety się nie klikają, więc to się pisze dla branży, bo branża czyta - wskazała.  

Branża nie powinna oczekiwać od influencera tego, co od dziennikarza

Marta Jakubowska z Ferment Group uczestnicząca w panelu dyskusyjnym zauważyła, że branża gastronomiczna często nie rozróżnia dziennikarzy czy krytyków kulinarnych od influencerów.

- Posiłkując się tym, co robią influencerzy oczekuje tego, co kiedyś robili dziennikarze. To tak nie działa. Znam influencerów-twórców, którzy i piszą teksty, i posiadają własne blogi, kanały na YouTubie, mają konta na Instagramie, których celowo nie rozwijają, ponieważ jest im sercem dużo bliżej właśnie do dziennikarstwa. To są dwa różne kierunki, które działają na rzecz rozwoju gastronomii, pokazywania, tłumaczenia, opowiadania o tych rzeczach. Jako branża nie powinniśmy oczekiwać tego, co robi influencer od dziennikarza i odwrotnie - zwróciła uwagę Marta Jakubowska.  

Przyznała, że była zaskoczona, iż Macieja Nowaka przedstawiono na konferencji jako influencera.

- Kojarzę go jednak właśnie z dziennikarstwem i to naprawdę takim bardzo pogłębionym dziennikarstwem. Pierwsze było dziennikarstwo. Dziennikarz zanim napisał tekst musiał swoje przeczytać, zdobyć wiedzę. Influencerzy inaczej działają, natomiast niewątpliwie mają w dzisiejszym świecie bardzo silny wpływ na decyzje zakupowe swojej grupy odbiorców - dodała.

Kati Płachecka przyznała, że nie wyobraża sobie pisania dłuższych form i publikowania ich na stronie, na blogu czy w jakimś serwisie bez dystrybucji tych treści w mediach społecznościowych.

- Obecnie pan Maciej pisze do Gazety Wyborczej, która jest za paywallem, co naprawdę zmniejsza szansę na to, że te teksty w całości gdzieś dotrą. Dużo ludzi czyta tylko zajawkę - tę, która jest bezpłatna - zauważyła Kati Płachecka.

I dodała: - To już nie są te czasy, gdzie ludzie wchodzili na blogi proaktywnie. Teraz klikają story, widzą, że dany autor na przykład Małgosia Minta coś napisała, przechodzą do artykułu czy to na Vogue, czy to na blogu Małgosi. Jedno bez drugiego w tej chwili moim zdaniem nie istnieje.

Feedback zostaje w restauracji

Maciej Nowak zwrócił uwagę, że dziennikarstwo starego typu jest na pewno hierarchiczne. Przypomniał, że jego podstawowym zajęciem jest teatr i krytyka teatralna. Zarówno w krytyce kulinarnej, jak i teatralnej…

- To jest moje zajęcie, że mówię: to jest dobre, to jest złe. Natomiast mam wrażenie, że w tym świecie, który wy reprezentujecie jako influencerki, to wszystko jest bardziej demokratyczne. To znaczy, że nie ma nawet oczekiwania na gwałtowne jakieś oceny czy jednoznaczne wyroki. (…) W przypadku waszego stosunku do przedmiotu opisu, chyba takiej bezwzględności, takiej nonszalancji w ogóle nie ma. Jest czułość, bo to jest chyba teraz hasło ważne.

Lara Gessler uważa, że jej zadanie jest raczej reportażowe.

- Przez to, że social media są z nami cały czas, jesteśmy takimi reporterami własnego dnia codziennego. (…) Staram się wydawać złych opinii, bo chcę pokazywać piękny, smaczny świat i na tym się skupić - wyjaśniała restauratorka i influencerka.

Kati Płachecka, przyznała, że najbardziej uwodzą historie ludzi i za to kocha bycie w gastro.

- Będąc twórczynią internetową mam okazję poznawać masę fantastycznych ludzi, którzy otwierają się, opowiadają swoje historie,  opowiadają dużo rzeczy, o których nie mówią w swoich kanałach społecznościowych czy nie mówią gościom, bo nie mają czasu albo ich nie ma po prostu na froncie. Te historie są tak wspaniałe, że głowa pęka - mówiła.

I dodała: - Na pewno piszę o swoich emocjach, jednak staram się też moją społeczność edukować, mówić o produkcie, o tym, dlaczego to danie jest poprawne czy niepoprawne. Skupiam się na aspektach dobrych. Feedback zostaje w restauracji, a publicznie, jeżeli się decyduje pisać to o tym, co dobre, co warte uwagi, a co może wymaga dopracowania.

Wypowiedzi pochodzą z sesji ‘’Jak zostać influencerem poważanym w branży?’’ na konferencji Made For Restaurant New Generation.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz