Maia Sobczak, Qmamkasze.pl: jedzenie samo w sobie to miłość!



Jakub Szymanek/horecatrends.pl - 13 lutego 2020 12:21


Z okazji dnia zakochanych kontynuujemy naszą pełną miłości podróż po kuchni, do której zaprosiliśmy Maię Sobczak. Autorka bloga Qmamkasze.pl w rozmowie z horecatrends.pl opowiedziała o swoich pomysłach oraz przepisach na wspólne smakowanie i jedzenie z ukochaną osobą.

Horecatrends.pl: Przez żołądek do serca. Hit czy kit?

Maia Sobczak, autorka bloga Qmamkasze.pl: Absolutny HIT, jedzenie samo w sobie to miłość! Od wieków też wiadomo, że smaki, a więc rośliny i przyprawy mają konkretne działanie na organizm. Jak się człowieka porządnie nakarmi miłością, to on się niemal staje tą miłością i w zawiązku z tym chętniej tę miłość odwdzięcza. Najlepsze randki zaczynają się i kończą jedzeniem albo smakowaniem, jak kto woli.

Jaki jest Pani pomysł, przepis na udaną kolację walentynkową?

Udana kolacja to taka, która się odbyła. Jedzenie jest już samo w sobie bardzo pobudzające, szczególnie to dobre i ładnie podane, a w smakowanie zaangażowane są właściwie wszystkie zmysły i można to cudownie wykorzystać.

Pomyślałam właśnie o tym, żeby jeden ze zmysłów na chwilę „wyłączyć”, na przykład zakrywając oczy albo wręcz uruchomić je wszystkie jeszcze mocniej, wychodząc poza utarte sposoby serwowania i spróbować czegoś zupełnie nowego, może nawet zaskakującego.

Wielki plus we wspólnym smakowaniu ma zawsze dzielenie się jedzeniem, można się też nawzajem nakarmić czy pobawić się konsystencją tego, co wkładamy do ust - wszystko zależy od stopnia naszej zażyłości i etapu, na którym aktualnie jest nasz związek.

Najważniejsze, żeby nie zjeść zbyt dużo… Przejedzony człowiek nie ma już ochoty na nic więcej. Dosłownie i w przenośni.

Kolacja walentynkowa w restauracji czy wspólne gotowanie w domu?

To zależy od stażu naszej znajomości, wiadomo! Plus gotowania w domu jest oczywisty, szczególnie na początku znajomości wytwarza się w domu pewien rodzaj zażyłości - w końcu zapraszasz kogoś do swojego prywatnego świata.

Przy aktualnej pogodzie można byłoby się też pokusić o zwariowany piknik w ustronnym miejscu… W terenie jedzenie nabiera innego wymiaru, bez żenady można je jeść palcami, a potem rozgrzewać się naparem z pobudzającą masalą z jednego kubka. Wspólne wyprawy i doświadczenia łączą ludzi.

Restauracja też jest fajna, jeśli na co dzień gotujemy i jemy w domu, to zawsze jakaś miła odmiana. Wyobrażam sobie taką kolację w jakimś szczególnym miejscu, na przykład gdzieś dalej w świecie, lecisz tylko po to, żeby zjeść coś fajnego i pobyć razem z dala od zwykłej codzienności. Szczerze mówiąc nie potrzeba do tego walentynek.

Jakie potrawy są wskazane w dzień zakochanych?

Chyba najprościej - smaczne. Kremowe, delikatne ale też słodkie i tłuste. Wzięłabym pod uwagę aromaty róży, rozmarynu, imbiru, czerwonego pieprzu, czekolady i chilli.

Pierwszym smakiem miłości jest słodycz - niekoniecznie chodzi o cukier, słodkie są też na przykład buraki albo pieczone marchewki z syropem imbirowym.

Magia afrodyzjaków. Czy smaki i potrawy mogą rzeczywiście pobudzić zmysły? Jakie są Pani „miłosne” receptury?

Najlepszą miłosną recepturą jest… otwarcie się na drugiego człowieka. Jeśli potrafisz zrobić komuś miejsce w swoim życiu, intuicja i to, że naprawdę słuchasz podpowie Ci, co będzie najlepszym afrodyzjakiem. U mnie sprawdza się prosta zasada - więcej sosu! 

P.S. jesteśmy razem od ponad 23 lat.