Partnerzy portalu
MENU główne - kwestionariusz Horecatrends.pl: Jakub Mielniczuk, CookUp Jakub Mielniczuk, współzałożyciel studia kulinarnego CookUp/ fot. Żelazna studio

MENU główne - kwestionariusz Horecatrends.pl: Jakub Mielniczuk, CookUp

Autor: www.horecatrends.pl Data: 22 marca 2019 11:50

Jakub Mielniczuk, współzałożyciel studia kulinarnego CookUp w rozmowie z horecatrends.pl ujawnia czego nigdy nie zje, co i kto go w kuchni inspiruje, a co odraża...

Jesz, żeby żyć, czy żyjesz, żeby jeść?

I jedno i drugie, ale z przewagą tego drugiego. Nie należę do osób, które mogą funkcjonować przez cały dzień tylko o śniadaniu. Chociaż jeżeli mam zjeść coś, co mi nie smakuje, to wolę post. Jedzenie jest ważną częścią mojego życia i ważne jest dla mnie, żeby to, co jem mi smakowało. Dlatego jestem dość wymagającym smakoszem.

Gdybym był produktem spożywczym, byłbym…

Z warzyw pomidorem. Z owoców mango. A z mięs wołowiną.

Gdybym był knajpą, byłbym…

Niestały w menu. Myślę, że chciałbym co jakiś czas zmieniać profil kulinarny. Ale z pewnością chciałbym być jakąś energetyczną knajpą, z południa Europy – może włoską może hiszpańską. Gdzie jest głośno i wesoło. I z ładnym widokiem na morze. Nie chciałbym być knajpą zbyt poważną, zbyt elegancką i wyrafinowaną. Wolę luźniejszy styl.

Smak mojego dzieciństwa to…

Makaron z truskawkami.

Ostatnia kulinarna inspiracja to…

CookUp, a przede wszystkim nasze nowe projekty, które mnie inspirują i napędzają do dalszego działania. Teraz głównie nasz międzynarodowy talent management kucharzy, którego centralę budujemy w Londynie.

Przy okazji jednej z ostatnich wizyt miałem okazję odwiedzić restaurację peruwiańską, było to dla mnie nowe i kulinarnie inspirujące doznanie. Kuchnia peruwiańska jest w Polsce jeszcze mało znana, a tam już mocno rozwinięta. Jest kilka lokali, do których trudno się dostać…

Podróż, którą najlepiej zapamiętały moje kubki smakowe…

Na pewno południowa Azja, czyli Tajlandia i Bali. Z przewagą Bali – ta kuchnia nie jest jeszcze w Polsce tak bardzo popularna jak kuchnia tajska. Dlatego lepiej ją pamiętam.

Moje kulinarne guru to…

Anthony Bourdain. Oglądając jego programy miałem ochotę znaleźć się tam gdzie on i w podobnym stylu cieszyć się jedzeniem.

Danie, które często przyrządzam i za każdym razem smakuje inaczej…

Pizza. Po pierwsze bardzo ją lubię. Po drugie i też dlatego, że daje możliwość milionów połączeń smakowych, niekończących się kombinacji dodatków, przy zachowaniu swojej prostej formy.

Potrawa, która zmieniła moje życie…

Chyba nie ma takiej jednej potrawy. Moje ulubione dania to pizza, sushi i burger. Mógłbym je jeść w różnych konfiguracjach i opcjach codziennie. Jestem do nich przywiązany. Lubię zróżnicowanie w kuchni i kuchenne eksperymenty, ale do tych dań jestem przywiązany.

Moja największa kulinarna trauma to…

Zupy warzywne. Wiem, że są zdrowe, ale… to nie mój smak.

Nigdy nie zjem…

Człowieka. Poza tym nie nakładam sobie żadnych ograniczeń. Jestem wybredny i wiele rzeczy mi nie smakuje, ale na pewno wszystkiego mogę spróbować.

W mojej kuchni nie może zabraknąć…

Chili i czosnku. Jadam zazwyczaj pikantnie. Chili dodaję do każdej potrawy.

Żywność kupuję…

Jednak głównie w lokalnych sklepach i targowiskach, nie w internecie. Muszę się przejść po sklepie i zobaczyć, co mnie zainteresuje, na co mam ochotę. Lubię zakupy robić w sklepach profilowanych na daną kuchnię, czy rodzaj produktów. Mięso kupuję w sklepie mięsnym, do którego mam zaufanie i gdzie wiem, że produkty są wysokiej jakości. Produkty włoskie kupuję w sklepie, który się w nich specjalizuje. Azjatyckie w sklepie z produktami azjatyckimi.

Dziś na śniadanie jadłem?

Kaszę jaglaną z gruszką, cynamonem, kardamonem chia i mlekiem kokosowym.

Miasto, w którym uwielbiam jadać to….

Londyn i Nowy Jork, ze względu na duże urozmaicenie kuchni, bez utraty jakości. Poza tym oczywiście Warszawa. Tutaj spędzam najwięcej czasu i mam swoje miejsca, które lubię.

Polska potrawa, którą w ciemno poleciłbym turyście z zagranicy to…

Pierogi. Ale na pewno w kilku wersjach. Moja ulubiona to pierogi ruskie.

Mój kulinarny afrodyzjak to…

Mule. Najlepiej mi się z tym tematem kojarzą. Trudno się nimi przejeść, ale można się najeść. Przy okazji jest trochę zabawy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz