Partnerzy portalu
Ola Nguyen: oprócz gotowania zamawiajmy jedzenie na święta, żeby wspomóc gastronomię (wideo) Ola Nguyen w rozmowie z Jakubem Szymankiem / fot. PTWP

Ola Nguyen: oprócz gotowania zamawiajmy jedzenie na święta, żeby wspomóc gastronomię (wideo)

Autor: Jakub Szymanek/horecatrends.pl Data: 23 grudnia 2020 11:45

Ola Nguyen dała się poznać szerszej publiczności za sprawą 7. edycji MasterChefa, którą zwyciężyła. Nam opowiedziała o tym, jak program zmienił jej życie, o smakach polsko – wietnamskich oraz o przygotowaniach do świąt pod kątem kulinarnym.

Życie po MasterChefie

Moje życie bardzo zmieniło się po programie. Odbywałam staże w polskich restauracjach m.in. u Mateusza Gesslera. Wiele się tam nauczyłam. I od tamtej pory gotuję. Próbowałam polską kuchnię w mojej drugiej ojczyźnie w Wietnamie i pokazywaliśmy tam, jak Polska jest różnorodna pod kątem wielu produktów. Działam w social mediach. Prowadzę swój Instagram i swój kanał kulinarny na Youtube.com, a do tego dochodzi program kulinarny w publicznej telewizji, który współprowadzę.

Polskie produkty w Wietnamie

Polskie produkty zostały bardzo dobrze odebrane w Wietnamie. Nie wyobrażacie sobie, ile kabanosów i wódki przywiozła moja rodzina do Wietnamu w ramach prezentów. Wietnamczycy super odbierają polskie mięso, zwłaszcza suszone mięso jak np. kiełbasa czy wspomniane kabanosy. Do tego dochodzi nabiał. Kefiry, masło naprawdę bardzo dobrze były odebrane. Produkty, które przywieźliśmy do Wietnamu, były rozchwytywane i ludzie chcieli je próbować.

Modernistyczne podejście do świąt

U mnie jest trochę skomplikowana sprawa ze świętami, ponieważ pochodzę z rodziny czysto wietnamskiej i na święta muszę się zawsze dopraszać do moich przyjaciół. Co do potraw, nie trzymam się zasad, że muszę koniecznie zrobić pierogi lub barszcz. Stawiamy na bardziej modernistyczne podejście do świąt. Owszem powinna być ryba, zrobimy pierogi, ale nie w stylu może polskim, chociaż te też uwielbiam. Zrobiłam niedawno bigos i już jest w lodowce. Podchodzimy do potraw świątecznych luźniej, czyli zrobimy np. pierożki na parze, a zamiast karpia zrobimy dorsza w panierce. Jeszcze nad tym myślimy, bo jeszcze nie wiemy, w ile osób spędzimy te święta i u kogo, pandemia trochę to opóźniła. A jeżeli nie wyrobimy się ze wszystkimi rzeczami, to zawsze można coś zamówić. To jest pretekst, żeby zamówić jedzenie i wspomóc branżę gastronomiczną w Polsce. Na pewno coś zamówimy, bo nie sądzę, żebyśmy byli tak ogarnięci, żeby zrobić te wszystkie 12 potraw.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz