Partnerzy portalu
Roślinny Qurczak chce być potentatem rynku zamienników mięsa Iga Czubak, CEO Roślinny Qurczak przyznaje, że ma plany, aby rozwijać dystrybucję za granicą, już pod zupełnie nową marką/ fot. materiały prasowe

Roślinny Qurczak chce być potentatem rynku zamienników mięsa

Autor: Anna Wrona; www.horecatrends.pl Data: 25 czerwca 2021 09:56

Polska przoduje w rankingach najbardziej przyjaznych miejsc dla osób niejedzących mięsa. Jest dużo młodych projektów jak my, które robią zamienniki mięsa, pojawiają się kolejne marki zagraniczne - mówi Iga Czubak, CEO Roślinny Qurczak.

Jak powstał pomysł na markę Qurczak?

Iga Czubak, CEO Roślinny Qurczak: Pomysł zrodził się w dużej mierze z potrzeby. Przestałam jeść mięso parę lat temu, kiedy nie było jeszcze prawie żadnych zamienników. Zaczęłam eksperymentować na własne potrzeby, czym można je zastąpić. Alternatywy mięs (lub teraz coraz częściej "roślinne mięsa") pełnią super funkcję - wystarczy ich użyć w kuchni zamiast mięsa, tak jak właśnie naszego Roślinnego Qurczaka. Tego brakowało na rynku. Dużo eksperymentowałam i po dwóch latach udało mi się opracować technologię, dzięki której Qurczak ma unikalne włókna zbliżone do struktury piersi drobiowej. Pierwsze testy odbyły się na znajomych oraz rodzinie, którzy byli zachwyceni tym, co udało się stworzyć. Zobaczyłam, że bardzo dużo osób chce zrezygnować z jedzenia mięsa, z różnych powodów: zdrowotnych, środowiskowych czy etycznych. Pomyślałam, że jeżeli to rozwiązanie sprawdziło się u mnie, u znajomych czy rodziny, to na pewno są osoby, które szukają takich rozwiązań na rynku.

Jak wyglądały przygotowania do znalezienia odpowiedniego surowca na zamiennik?

Chciałam, żeby był to produkt lokalny oraz mniej przetworzony, niż większość alternatyw mięsa na rynku, więc wybrałam białą fasolę, którą kupujemy lokalnie niedaleko Warszawy. Dzięki dodaniu do produktu białka pszennego udało się uzyskać pełen aminogram. Oznacza to, że zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne, których potrzebuje organizm człowieka i które zazwyczaj dostarczamy organizmowi spożywając mięso. Strączki i kasze są o tyle problematyczne, że trzeba je dobrze zbilansować, żeby dostarczyć sobie wszystkich aminokwasów. Do tego dodałam parę elementów, aby nadać neutralny, delikatny smak. Tak, żeby było to jak kurczak, którego można doprawić  i użyć w dowolnym daniu.

Jak wyglądały początki obecności na rynku? Kto był głównie zainteresowany Waszymi produktami i jak to się zmieniało?

Myśleliśmy o tym z dwóch stron. Z jednej strony – jak najłatwiej wejść na rynek. Byliśmy malutką firmą, a bariery wejścia w niektórych kanałach są ogromne. Jednocześnie widzieliśmy zainteresowanie ze strony bardzo wielu kontrahentów. Odzywało się do nas również wiele osób indywidualnie, które słyszały o produkcie i nie mogły się doczekać, aby zakupić go stacjonarnie. Oprócz tego ciągle mamy wiele zapytań o produkt od dystrybutorów zagranicznych, producentów dań gotowych, hoteli oraz sieci, które rozwijają swoje "roślinne półki". Musieliśmy wybrać, w którą stronę pójdziemy na początku i jak to będziemy rozwijać. Zaczęliśmy od gastronomii. Chcieliśmy przedstawić konsumentom ten produkt w wydaniu przygotowanym przez zawodowego kucharza. To się sprawdziło i restauracje bardzo dobrze zareagowały na nasz produkt. Klienci tak samo. Drugim krokiem było wejście do sklepów. Otworzyliśmy swój sklep internetowy, kiedy zaczęła się pandemia, co bardzo nam pomogło w biznesie, a w międzyczasie rozmawiamy z sieciami handlowymi. Wchodziliśmy też do mniejszych sklepów ze zdrową żywnością z produktami wegetariańskimi, rozsianych po całej Polsce. Teraz pojawiamy się już w pierwszych hipermarketach w okolicach Warszawy.

Jakie zmiany przyniósł rok 2020? Planowane było znaczące zwiększenie produkcji.

2020 rok zaczął się dość ciężko. Zaopatrywaliśmy głównie gastronomię, więc kiedy przyszła pandemia, z dnia na dzień odcięło nas od przychodów. Wtedy uruchomiliśmy sklep internetowy i to był strzał w dziesiątkę. Dzięki temu mieliśmy rynek zbytu. Wyprzedaliśmy wszystkie zapasy w 24 godziny od uruchomienia sklepu internetowego. Byliśmy wówczas jeszcze w naszym pierwszym, niedużym zakładzie produkcyjnym pod Warszawą. Sprzedaż rosła nam na tyle dynamicznie, że uznaliśmy, że w miarę szybko musimy przenieść się do większego zakładu produkcyjnego, który udało nam się znaleźć w drugiej połowie roku. Przeprowadziliśmy się tam na początku 2021 roku i cały czas zwiększamy nasze moce produkcyjne, tak aby do połowy 2022 osiągnąć maksimum mocy produkcyjnych. Odzywają się do nas największe sieci w Polsce. To pokazuje, że zapotrzebowanie na roślinne produkty jest naprawdę duże. Cały czas ulepszamy nasze produkty oraz rozwijamy park maszynowy, tak aby móc zwiększać moce produkcyjne.

Jak rozwija się rynek zamienników mięsa w Polsce i czy jest jeszcze miejsce na kolejne innowacje?

Nasz rynek rozwija się bardzo dynamicznie. Wielu dużych producentów jak Nestle czy Unilever weszły z markami roślinnych zamienników. Jest też dużo młodych, innowacyjnych projektów, które zaczynają jak my – od zera. Wnioskując z różnych raportów z całego świata, na rynku światowym jest jeszcze miejsce dla paru tak dużych graczy jak Beyond Meat, którego osobiście podziwiam. To firma już teraz warta około $10 mld, a na rynku jest jeszcze miejsce dla paru tak dużych graczy. Spodziewam się, że w  najbliższej przyszłości pojawi się jeszcze kilku potentatów w tej branży, jednym z nich chcemy, aby był Roślinny Qurczak. Rynek sam zweryfikuje to, co pojawia się obecnie na półkach i zostaną tylko produkty, które klientom najbardziej odpowiadają.

Więcej czytaj na www.portalspozywczy.pl.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz

komentarze

  • acer

    to są nowe technologie , brawo