Partnerzy portalu
Tomasz Sobierajski: Co nas podnieca w jedzeniu?
Tomasz Sobierajski, socjolog, badacz, adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego

Tomasz Sobierajski: Co nas podnieca w jedzeniu?

Autor: Anna Wrona/horecatrends.pl Data: 18 września 2018 14:30 | Aktualizacja: 07 czerwca 2021 11:56

Z okazji Międzynarodowego Dnia Seksu przypominamy naszą rozmowę z  socjologiem Tomaszem Sobierajskim na temat kategorii foodporn.

Dziś, z okazji Międzynarodowego Dnia Seksu, na łamach horecatrends.pl przypominamy niezwykle ciekawy i emocjonujący wywiad z dr Tomaszem Sobierajskim na temat estetyki foodporn. Rozmowę przyprowadziliśmy w 2018 roku dla serwisu portalspozywczy.pl.

Anna Wrona: Czym jest foodporn i jak to pojęcie ewoluuje?

Tomasz Sobierajski, socjolog, badacz, adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego: To jest już dosyć dawne pojęcie, związane z marketingiem i fotografowaniem. Kilka lat temu bardzo dużo się o tym mówiło. Foodporn polega to na tym, by fotografie jedzenia oddziaływały na zmysły.

Chodzi o to, żeby nawet zwykłą pomidorówkę tak sfotografować, by wzbudzała u innych pożądanie. Wizualizacja dania ma sprawiać, byśmy chcieli je kupić i zjeść. Żebyśmy byli go bardzo złaknieni.

A jak to wygląda w praktyce?

Zdarzyło mi się raz w życiu uczestniczyć w reklamie, w której pojawiało się jedzenie. Specjalnie ściągnięto ekspertkę z Niemiec, która przygotowywała dania do zdjęć. Zapewniam, że tego, co było tam na stole, nikt nie miał ochoty jeść. Żeby się świeciło, zostało polakierowane lakierem do włosów i pomalowane specjalnymi farbkami. To czysto marketingowa sprawa. Produkt ma wzbudzić pożądanie, a co za tym idzie – chęć kupienia.

W foodpornie mamy dużo sztuczności. Jedzenie jest „podrasowane”, a czasem dosłownie sztuczne, jak tort ze styropianu lub lody z puree ziemniaczanego. Czy oglądanie takiego niedorównującego rzeczywistości tworu nie powoduje frustracji w zderzeniu z realnym produktem?

Są dwie strony medalu. Ludzie dzięki tym zdjęciom mogą się zainspirować, jak daną rzecz podać czy ozdobić. Jak prostym sposobem sprawić, by codzienny schabowy wyglądał trochę inaczej. Kwestia inspiracji jest nie do przecenienia. Z drugiej strony te zabiegi, sztab ludzi, którzy stoją za tym, by ziemniaki czy schabowy wyglądały tak, jakby były tknięte ręką Boga, sprawiają, że możemy się poczuć sfrustrowani.

Wizualizacja jedzenia zwróciła jednak uwagę na bardzo ważną rzecz z punktu widzenia naszego mózgu  – że jemy również pozostałymi zmysłami. Jeśli coś jest ładnie podane, to sprawia, że szybciej się nasycamy i nie musimy zjeść tego bardzo dużo. Mózg może reagować też w ten sposób, że zjemy mniej. Tak jest w przypadku jedzenia podawanego na niebieskich talerzach. Mózg wtedy szybciej zaspokaja odruch łaknienia. Jeśli ktoś jest na diecie, to jest bardzo dobry sposób.

Czy dałoby się wyróżnić jakieś cechy dystynktywne jedzenia, które kusi, np. płynna, gęsta konsystencja (jak w lejącym się karmelu)?

Myślę, że to również bardzo zależy od człowieka. Jeśli mówimy w kategorii foodporn, to tak jak w pornografii – różnych ludzi podniecają różne rzeczy. Dla kogoś może to być płynący karmel. Kogoś innego może podniecać, jak ktoś szybko sieka marchewkę. Kogoś to, że coś jest podawane w porcelanie, a kogoś innego, że coś jest podawane na kamieniu. Kogoś może podniecać, że jakaś potrawa paruje, a kogoś innego, że jest pokryta szronem i dopiero wyjęta z lodówki. Ludzi pobudzają różne rzeczy.

Czy firmy spożywcze zwracają coraz większą uwagę na to, by sprzedawane przez nie jedzenie kusiło?

Z punktu widzenia marketingowego nierozsądnie byłoby, gdyby to ignorowały. Jesteśmy obecnie na takim etapie rozwoju społecznego w krajach rozwiniętych, że ten „obrazek” jest dla nas najważniejszy. Zmysł wzroku jest dla nas głównym, za pomocą którego rejestrujemy świat. Dopóki nie będzie mieli możliwości odtworzenia zapachu podczas oglądania (a wiem, że już takie próby są podejmowane), zmysł wzroku będzie najważniejszy.

Jedzenie będzie reklamowane zapachem?

W Japonii już podejmowano eksperymenty w kinach podczas seansów filmowych w tym zakresie. Kiedy na ekranie pojawiało się konkretne danie, to do widzów docierał pobudzający zmysł węchu zapach. Prędzej czy później pojawi się to również u nas. Do tego czasu jesteśmy niejako „skazani” na zmysł wzroku i na foodporn. Choć już teraz cukiernie, piekarnie, sklepy z czekoladą przyciągają przechodniów zapachem. Dzięki odpowiedniej wentylacji i spryskiwaczom ustawionym na zewnątrz budynku klienci przyciągani są do środka. Stosują to też restauracje i kawiarnie, w których rozpylany jest specjalnie zaprojektowany dla tego miejsca zapach, który sprawia, że chętniej w tym miejscu zostajemy i częściej do niego wracamy.

Dziękujemy za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz