Partnerzy portalu
Trackvertising, czyli współpraca artysty z marką. Czy to się opłaca? Anna Ledwoń, Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas oraz co-founder i główna organizatorka CRASH Mondays. Product marketing manager w startupie alloweat

Trackvertising, czyli współpraca artysty z marką. Czy to się opłaca?

Autor: AW Data: 08 lipca 2022 08:13

Piosenki i teledyski zrealizowane dla konkretnego produktu to coraz bardziej widoczne w Polsce zjawisko. Jak na tym skorzystać?

Trackvertising, czyli współpraca artysty z marką

– Promocja produktów spożywczych w teledyskach to na pewno nie trend. O trendzie mówimy wtedy, kiedy jest nowym, innowacyjnym wcześniej niespotykanym i rosnącym zjawiskiem. Marki promowały i lokowały swoje produkty w teledyskach od dawna. To raczej powracająca moda. Samo umieszczanie produktu w teledysku ma swoją nazwę: trackvertising.  Trackvertising, czyli współpraca artysty z marką, w ramach której powstaje dedykowany, spersonalizowany teledysk - reklama. To zdecydowana różnica pomiędzy product placement. Trackvertising jest bardzo szczery w przekazie, komunikacja reklamowa jest otwarta. Odbiorca reklamy od razu wie z czym ma do czynienia – mówi Anna Ledwoń, Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas.

Jak lokować produkt?

Jak wskazuje Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas, na pewno trzeba być tutaj ostrożnym, szczególnie jeżeli naszą grupą jest młode pokolenie (Z albo Alpha). Nachalna reklama, sztuczne lokowanie produktu zdecydowanie się tutaj nie sprawdzi. Liczy się szczerość, autentyczność i jasne informowanie o współpracy.

Sami piosenkarze, piosenkarki, zespoły dość chętnie biorą udział w takich przedsięwzięciach, o ile: 

- marka ma pomysł, który artysta może zrealizować w ramach własnej marki i pasuje to do jego wizerunku, 
- wynagrodzenie jest adekwatne do formatu, włożonej pracy, zasięgu i popularności artysty, 
- w ogóle wchodzi w jakiekolwiek współprace płatne. 

Czy warto się reklamować w teledysku?

Anna Ledwoń przekonuje, że trackvertising może być bardzo skuteczny,

– Oczywiście to zawsze finalnie rachunek zysków i strat w excelu. Natomiast według mnie: zdecydowanie tak. Branża spożywcza, to emocje. Emocje, które najprościej dostarczyć poprzez muzykę. Działa tutaj zasada  autorytetu (artysta, którego cenimy), zasada lubienia i sympatii (artysta, którego lubimy), dodatkowo za sukcesem reklamy niejednokrotnie stoi właśnie chwytliwa melodia. To również świetna opcja, przy doborze odpowiedniego artysty, na pozycjonowanie swojej marki i budowanie świata skojarzeń z nią związanych – wskazuje Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas.

– Dodatkowo: żyjemy w erze ślepoty banerowej. Jako Polacy jesteśmy w europejskiej czołówce blokowania reklam. Mówiąc kolokwialnie: omijamy je szerokim łukiem. Co innego z utworem, który lubimy – dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

dodaj komentarz